Święta, święta i… po wyborach

Dzisiaj zbiera się Sejm. Nie, nie ten nowy, wybrany w niedzielę. Ten, który już kończy swoją kadencję. Co się dzisiaj wydarzy? Nie wiem. Niewielu wie. Przekonamy się. Wiem, czego bym się obawiał, gdyby rządzący ten Sejm przegrali. Ale skoro mają tyle samo mandatów w Sejmie, ile mieli cztery lata temu zaraz po wyborach, to czego mieliby się obawiać?

Nie jestem komentatorem. Nie zamierzam snuć luźnych dywagacji. Obserwuję na bieżąco media i gdyby jednak „Prawo i Sprawiedliwość” chciało w sposób spektakularny złamać reguły praworządności albo Konstytucję, będę reagował. Biegł pod Sejm, pod Senat, krzyczał, że prawo jest łamane. Na razie jednak mam wrażenie, że wszyscy się wzajemnie „podkręcamy”. Że barierki, że radiowozy, że posiedzenie starego po wyborach do nowego…

Co jest ważne, a co jest tylko zasłoną dymną, teatrem dla publiczności? Wynik wyborów pokazał, że Polacy są podzieleni. Podzieleni na zwolenników „dobrej zmiany” i jej przeciwników. Dodatkowo podzieleni są przeciwnicy „dobrej zmiany”, dlatego ich przedstawiciele pozostają w opozycji w parlamencie, mimo że mają większe poparcie społeczne.

Tyle analiz. Co będzie dalej? Zobaczymy. To ważna kadencja. Pamiętam, jak 3 grudnia 2015 roku pod Trybunałem Konstytucyjnym mówiłem, że czekają nas dwie abo trzy kadencje PiS-u. Z wyników niedzielnych wyborów wnoszę, że raczej dwie. To by oznaczało, że za chwilę zacznie się ostatnia kadencja populistów. Oczywiście może się zdarzyć, że będzie skrócona. Dla mnie jednak kluczowa jest odpowiedź na pytanie – co dalej. Co po PiS-ie.

Olga Tokarczuk w pierwszym polskim wywiadzie po otrzymaniu Nagrody Nobla, chociaż przecież nie po raz pierwszy mówiła, że zmienia się paradygmat polityki. Że trzeba będzie się do tych zmian dostosować. Takie myśli chodzą mi po głowie od kilku lat. Czasem też o tym wspominałem. Nowe czasy, nowe technologie, nowe wyzwania – to wszystko powoduje, że stare metody działania przestają być skuteczne.

Kiedy w maju 2017 roku szykowałem się do wyborów w KOD sformułowałem swój program. To był zarys programu dla Polski i opisanie roli organizacji w realizacji tego programu. Dzisiaj nie ma KOD-u. Nadal jednak jest Polska. I jest zmieniający się świat. Można za zmianami podążać, ale można też być na nie gotowym zawczasu. Wyzwania, które widzi wielu młodych w całym świecie, różnią się od tego, z czym staraliśmy się sobie radzić w przeszłości. Różnią się też oczekiwania społeczne i zaangażowanie. Inne są również emocje, które oddziałują na coraz więcej nowych, dorastających wyborców.

Czy odpowiemy na nowe wyzwania, czy będziemy reagować na katastrofy, do nadejścia których nie będziemy chcieli się przygotować? To pytanie do nas wszystkich. Trzeba sobie na te pytania odpowiadać dzisiaj, na początku kadencji. Nie czekajmy, aż jacyś sprytni politycy odkryją te nowe obszary przed kolejnymi wyborami i podporządkują sobie tych, którzy od lat z tymi problemami się zmagają.

Świat polityki w Polsce, jak i w większości państw świata, reaguje jedynie na to, co już się wydarzyło. Czas to zmienić. Czas, żeby polityka zajęła się przyszłością. Czy to jeszcze będzie polityka?

Rating: 4.0/5. From 8 votes.
Please wait...

Facebook Comments