Hejtu naszego daj nam dzisiaj…

Czym się różni krytyka od hejtu? To proste. Krytyka dotyczy działań, postaw, decyzji, zachowań. Podpiera się też argumentami opartymi na wiedzy. Hejt dotyczy osób, opiera się na półprawdach, ćwierćprawdach, pomówieniach, insynuacjach. Podpiera się emocjami i mechanizmami „psychologii tłumu”.

W ostatnich miesiącach zostały publicznie obnażone mechanizmy hejtu sterowanego przez urzędy państwowe. Kasta Watch, antysemicki wpis sędziego… ale przecież hejt, często sterowany przez dzisiaj rządzących, niekoniecznie zawsze jest ujawniony. Tymczasem niezwykle często włączają się w niego liczne osoby „pobudzone ideologicznie”, które niekoniecznie rozumieją o co chodzi, nie umieją wskazać powodów, dla których głośno podnoszą zarzuty, nie umieją argumentować swoich wypowiedzi, odwołując się jedynie do dostarczonych „wrzutek”, ale za to angażują się niezwykle mocno i są gotowe walczyć do upadłego o rzeczy, których nie umieją wytłumaczyć.

Wracając do początku… bardzo ławo odróżnić krytykę od hejtu. „Ad rem” versus „ad personam”. Dzisiaj jednak mało kogo to obchodzi. Bo dzisiaj ważne jest zaangażowanie ideologiczne po słusznej stronie, poczucie wspólnoty w grupie, wzajemne wspieranie się w bojach niezależnie od tematu, przyczyn, siły argumentów. Liczy się jedno – nasz czy nie nasz. Jak nasz, to bronimy do upadłego. Jak nie nasz, to atakujemy bez zrozumienia, ale tym agresywniej, im bardziej nie rozumiemy i im bardziej ktoś prosi o argumenty.

PiSiory? Ciemny lud? Motłoch? Niewykształceni wyborcy? Zagubieni i zmanipulowani? Kupieni za 500+? Ten język pozwala poczuć się lepiej. MY nie jesteśmy tacy, MY jesteśmy mądrzy, świadomi, myślący i ideowi. Być może, być może… nie będę się spierał.

Znajomy napisał ostatnio na Facebooku, że atakowanie kościoła osłabia szanse wyborcze ugrupowania, które to robi. Obserwacja socjologiczna. Można dyskutować, czy prawdziwa, czy nie. Jednak ta konstatacja wywołała falę agresywnych komentarzy w stronę tego znajomego, w stronę partii, którą wspiera publicznie, w stronę wszystkich, którzy nie są wojującymi antyklerykałami. Tak, jakby opisywanie rzeczywistości było równoznaczne z jej popieraniem.

Nie czytamy, nie słuchamy, nie analizujemy. Nie myślimy. Są nasi i nie nasi. O tym, kto jest nasz, decydują jakieś tajemnicze siły. Nie wiemy, kto wyciąga nagle spośród prawie trzystu posłów głosujących jednakowo jedną osobę i wywołuje falę hejtu wobec niej. Nie wiemy, kto decyduje, że takie głosowanie było moralnie uzasadnione, a inne naganne. Nie wiemy, dlaczego kontrowersyjne tematy pojawiają się w tym momencie a nie w innym. Nie wiemy? Może nie chcemy wiedzieć?

Bo często wygodniej jest włączyć się do fali hejtu przeciwko jednej osobie, niż dotrzeć do źródła informacji, zweryfikować, przeanalizować, rozważyć i wyrobić sobie własną opinię. Zwłaszcza, że zawsze jest ryzyko – możemy zostać postawieni przez dotychczasowych „przyjaciół” poza nawiasem. Jeżeli nie dołączymy do ich „ofensywy”, będziemy uznani za zwolenników „tych złych”, „tych zasługujących na pogardę, wykluczenie, ostracyzm”.

Nasze samopoczucie karmi się emocjami. Jeżeli jesteśmy w grupie, czujemy się akceptowani i szanowani. Jeżeli próbujemy myśleć samodzielnie, narażamy się na zarzuty. Bezpiecznie jest nie myśleć, tylko płynąć z nurtem. I tak sprawy zasadnicze umykają, a na pierwszy plan wychodzą drobiazgi. Bo o drobiazgi łatwiej toczyć wojny ideologiczne. Bo drobiazgi mało kto rozumie. Bo w drobiazgach nie warto szukać prawdy, można się oprzeć na opiniach innych.

Byłem i jestem hejtowany. Mojego znajomego zapytał kiedyś pewien wybitny profesor — to jak to z tym Kijowskim było? — Znajomy odpowiedział, że to nieco dłuższa historia, ale chętnie opowie. Usłyszał — jak dłuższa, to nie, nie mam czasu.

Plotka, pomówienie, insynuacja. To działa. Im bardziej oskarża, tym lepiej się rozchodzi. Im bardziej kontrowersyjna i sensacyjna, tym lepiej. Czy jeszcze pamiętamy, co to jest prawda? Czy pamiętamy, że często drobiazgi mogą zmieniać całość? Czy w ogóle mamy świadomość celu? Dokąd zmierzamy, co chcemy osiągnąć i z kim?

Rating: 3.0/5. From 6 votes.
Please wait...

Facebook Comments