4 lata i co dalej?

3 grudnia 2015 roku wcześnie rano zebraliśmy się po raz pierwszy pod Trybunałem Konstytucyjnym. Staliśmy do wieczora. To była całodniowa pikieta rotacyjna. Wtedy Trybunał Konstytucyjny obradował nad uchwaloną latem 2015 roku ustawą o Trybunale Konstytucyjnym oraz wyborem przez koalicję PO-PSL pięciu sędziów Trybunału. Z tych pięciu trzech powinno być już zaprzysiężonych przez Prezydenta RP. My na ulicy wspieraliśmy wtedy obradujących niezawisłych sędziów.

Jutro – 3 grudnia 2019 – zakończy się kadencja kolejnych 3 sędziów TK. Na ich miejsce Sejm już wybrał. Oczywiście trzech prawidłowo wybranych sędziów z 2015 roku nadal czeka na zaprzysiężenie. Ale nowo wybrani niebawem zaczną urzędowanie. Urzędowanie, bo chyba inaczej tego nie można nazwać. Na pewno to, co robi dzisiaj grono osób przychodzących codziennie (albo i nie codziennie) do gmachu przy alei Szucha 12a nie jest orzekaniem w imieniu Rzeczypospolitej. Konstytucjonaliści nie pozostawiają żadnej wątpliwości – nie ma już w Polsce Trybunału Konstytucyjnego opisanego w Konstytucji Rzeczypospolitej.

Równe cztery lata od tryumfu niezawisłości, niezależności i szacunku dla prawa w wyroku TK do ostatecznego i bezczelnego pogwałcenia Konstytucji, prawa i zwykłego poczucia przyzwoitości przez wadliwe prawnie nominacje oraz porzucenie nałożonych przez prawo obowiązków i odpowiedzialności, to również cztery lata spędzone przez wielu z nas na ulicy.

3 grudnia 2019 rano około 8:30 będę przy alei Szucha 12a podobnie, jak 4 lata temu. Przyjdzie ze mną zapewne kilka osób. Tych, które jeszcze pamiętają, co jest najważniejsze, o co w naszej walce chodzi, pamiętających o wartościach. W ten sposób symbolicznie podkreślimy tę symboliczną klamrę, zamykającą walkę o Trybunał Konstytucyjny. Już nie ma o co walczyć. Dopiero, kiedy uda się przywrócić w Polsce rządy prawa, można będzie odtworzyć od zera Trybunał, który będzie stał na straży Konstytucji, praw człowieka, będzie bronił obywateli przed władzą.

Dzisiaj, po tych czterech latach, konieczna jest poważna refleksja. Na początku krzyczeliśmy, że obronimy Konstytucję. Dzisiaj już wiemy, że jej nie obroniliśmy, a pojedyncze wówczas delikty konstytucyjne przekształciły się w oficjalną doktrynę partii rządzącej.

Dzisiaj wychodzenie na ulice ma sens nie w reakcji na codzienne niegodziwości i podłości rządzących. Uważam, że dzisiaj wszelkie siły, których przecież mamy znacznie mniej, niż na początku poprzedniej kadencji, należy skierować na działalność edukacyjną i uświadamiającą, na samokształcenie i utrwalanie postaw. Żebyśmy nie zaczęli się wszyscy urządzać w tym bezprawiu na długie lata.

W najbliższym czasie konieczne jest podjęcie publicznej debaty nad tym, jak odtworzyć w Polsce demokratyczne państwo prawne, zapisane w art. 2. Konstytucji RP. To wymaga spełnienia co najmniej dwóch warunków:

  1. Sformułowania siły (koalicji) politycznej, która byłaby zdolna do odebrania władzy siłom populistycznym i antydemokratycznym a później zgodnie wdrażać program naprawczy.
  2. Przygotowania programu naprawczego, który nie będzie powrotem do przeszłości, ale odpowie na przyczyny, dla których dzisiaj rządzący mogli przejąć władzę, oraz naprawi wyrządzone przez nich szkody; to musi być program budowy nowoczesnego państwa patrzącego w przyszłość a nie oglądającego się stale wstecz.

Jednak to za chwilę. Jeszcze jutro dajmy sobie czas na symboliczne zamknięcie tych czterech lat walki na ulicy. Jakby ktoś chciał wpaść przed południem pod TK, to zapraszam.

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments