Podróbka nie będzie prezydentem

Brat, który na co dzień mieszka za granicą, pytał mnie, jak to z tymi wyborami w maju. Zacząłem opowiadać. O uchwalonym prawie, o wyciekających bezprawnie drukowanych pakietach, o niepewności co do terminu i tak dalej. Wszyscy to znamy.

A on na to — ja wiem, ja też tak kiedyś zrobiłem. I zaczął opowieść. — Był rok szkolny 1972/1973 – chodziłem do pierwszej klasy. Niektórzy koledzy w szkole przynosili gumę balonową Donald. A ja rzadko mogłem dostać zwykłą, listkową. Zwykła kosztowała 1zł, Donald po podwyżce 7zł. Nie moglem tego znieść. W każdym warzywniaku leżały te Donaldy, a ja nie miałem 7zł. W końcu wpadłem na pomysł. Wyciąłem z tektury piękne kółko, starannie napisałem na nim 7 i poszedł do warzywniaka w drodze ze szkoły. Poprosiłem o Donalda, dostałem go i usłyszałem – 7 złotych poproszę. Dałem moją starannie wyprodukowaną monetę.

Sprzedawczyni zaczęła na mnie krzyczeć i zażądała zwrotu towaru. Nie byłem wystarczająco sprytny, żeby od razu włożyć gumę do ust. Oddałem i smutny wróciłem do domu. Sasin pewnie będzie sprytniejszy i ogłosi wygraną zanim ktokolwiek się zorientuje, że to nie były wybory…

Nie można w domu wyprodukować prawdziwej monety. Nie można na poczcie, bez udziału Państwowej Komisji Wyborczej, z pogwałceniem Konstytucji i zasad bezpieczeństwa zorganizować wyborów. Produkt czekoladopodobny nigdy nie będzie czekoladą.

Kiedy nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie. I nie daj się robić w konia. Podróbka nie będzie prezydentem. Ktoś nas po prostu chce zrobić w balona. Zwykłą gumą listkową za złotówkę…

Rating: 4.5/5. From 6 votes.
Please wait...

Komentarze z Facebooka