Grupa trzymająca kasę

Od wielu lat umocniły się w Polsce „elity”, które decydują, kto ma prawo mieć wpływ na opinię publiczną, a kto nie. Komu wolno dać dostęp do szerokich mediów, a kogo należy ukryć. Opinia obywateli nie ma znaczenia, liczy się decyzja polityczna grupy trzymającej władzę. Władzę dusz. Tych, którzy decydują, kogo wolno popierać, komu można udzielić głosu, kogo opłaca się promować.

Kiedyś ostracyzm społeczny był „karą” za jakieś przewinienia. Dzisiaj ostracyzm może kogoś spotkać tylko za to, że jest z innego podwórka. W istocie kilka wpływowych osób może usunąć każdego z przestrzeni publicznej tylko dlatego, że nie zagrała chemia.

W tej sytuacji pozwolę sobie po raz kolejny przytoczyć znaną chyba wszystkim myśl Władysława Bartoszewskiego, na którą, nota bene, wielu się chętnie powołuje, ale mało kto rozumie jej przesłanie. Warto być przyzwoitym. Nawet, kiedy się nie opłaca, to warto. Mnie dzisiaj, kiedy zarzucono mi czyny karalne, dopóki sąd nie osądzi, nie wypada oceniać postaw innych. Ale wolno mi opowiedzieć się po stronie wartości. Kiedy 4 grudnia 2016 roku otwieraliśmy skwer Władysława Bartoszewskiego, miałem zaszczyt wystąpić, mówiąc o przyzwoitości. Z żadnego słowa się nie wycofuję. Przyzwoitości trzeba pilnować u siebie, nie u innych.

Jestem przekonany, że na końcu przyzwoitość zwycięży. Jeżeli jeszcze nie zwycięża, to znaczy, że to jeszcze nie jest koniec. 3 grudnia 2015, na pierwszej pikiecie Komitetu Obrony Demokracji mówiłem, że czekają nas co najmniej 2-3 kadencje PiS-u. To już się spełnia, bo mamy przecież drugą kadencję. Nadal jednak najważniejsze jest pytanie, jak przywrócić praworządność w Polsce, jak przywrócić porządek konstytucyjny. Czy grupa trzymająca kasę i władzę dusz jest w stanie to zrobić, zamykając się w coraz węższym kręgu medialnych i społecznych wpływów? Czy ten kierunek nie prowadzi nas do wydłużenia władzy „dobrej zmiany”, która nie ogląda się na nikogo, a zamiast zwolenników ma wyznawców?

Ja wiem, na kogo będę głosował 28 czerwca chociaż wiem też, że to głosowanie nie będzie w pełni konstytucyjne. Stojąc pomiędzy dwiema grupami dążącymi do bezwzględnej władzy nie mam wątpliwości, kogo popierać. Wiem, kto daje szansę na zmianę, a kto gwarantuje utrwalanie autorytarnej i totalitarnej władzy. Wybieram większe dobro, przez niektórych określane też jako mniejsze zło (w kryteriach matematycznych to jednoznaczne, jednak psychologicznie wolę to pierwsze określenie).

Mam też przekonanie, że nie wystarczy się opowiedzieć po którejś stronie sporu politycznego. Trzeba jeszcze pamiętać o wartościach. Wolność, Równość, Demokracja, Solidarność, Różnorodność, Szacunek. Od tych wartości nie odstąpię nawet, kiedy całe społeczeństwo opowie się po stronie którychś populistów. I dlatego widzę, że scena polityczna musi przejść gruntowny remont. W niedawnej historii widzieliśmy kilka jednoznacznie populistycznych ugrupowań, które na krótko zyskały wpływ na naszą rzeczywistość. Zestawiając je z dzisiejszą kampanią widzimy ogromne podobieństwa z wieloma komitetami wyborczymi. I dzisiaj to być może najwyrazistszy sygnał, że ta scena jest mocno zagrożona, że się wali, że już długo bez remontu się nie utrzyma.

Można pomagać tej scenie się zawalić, albo poszukać sposobu jej naprawienia, odrestaurowania. Ja nie mam wątpliwości, że ta scena stanowi wartość. Ogromną wartość. Że osoby, które ją budowały na początku lat 90-tych poprzedniego wieku, a których już dzisiaj nie ma między nami, zostawiły nam pod opieką istotne wartości do przechowania i pielęgnowania. Jeżeli umielibyśmy wrócić do wartości, którymi kierowały się osoby takie, jak Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Olga Krzyżanowska, Władysław Bartoszewski, Jacek Kuroń, Karol Modzelewski i wielu, wielu innych, których trudno wszystkich dzisiaj wymienić, jeżeli ich wartości umielibyśmy dzisiaj przywrócić i nimi się kierować, Polskę na pewno spotkałaby dobra zmiana. Nie „Dobra Zmiana” dla wybranych, ale prawdziwa zmiana na lepsze. Dla wszystkich. Dla każdego z nas.

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Komentarze z Facebooka