Powtórzmy – o co walczymy?

Usłyszałem niedawno od dobrego znajomego, którego szanuję i z którego zdaniem się liczę, słowa „te skur****ny będą do nas za rok czy dwa strzelać”. Powiedział to wskazując na grupę policjantów ochraniających zgromadzenie, które prowadziłem. Nie od razu zrozumiałem, co usłyszałem. Trwało to kilka godzin. Ale w końcu dotarło do mnie, że miałem do czynienia z tym, z czym walczę od lat.

W 2016 roku Prawo i Sprawiedliwość uchwaliło w Parlamencie ustawę dezubekizacyjną. Ustawę, która wprowadziła do przepisów egzekwowanych przez rządzących (bo prawem tego nie chcę nazywać) odpowiedzialność zbiorową. Pracowałeś przez trzy dni w instytucji umieszczonej na liście – za wszystkie lata twojej aktywności zawodowej obetniemy ci emeryturę do minimum. To barbarzyńskie podejście do ludzi, to dewastacja prawa, to sztandarowy przykład niesprawiedliwości.

Ale… czy wrzucanie do jednego worka wszystkich, którzy dzisiaj noszą granatowe mundury, jest lepsze? Czy „my” możemy jedną kreską przekreślać wszystkich, bo „my” wiemy lepiej? Bo mamy mandat moralny? Bo wiemy i rozumiemy więcej?

To tylko przykład. Ale niezwykle ważny. Od 6 lat stoimy na ulicach polskich miast i warto czasem się zastanowić, o co nam właściwie chodzi. Coraz częściej w oficjalnej debacie pojawia się stwierdzenie, że trzeba odsunąć PiS od władzy. I coraz rzadziej słychać, „po co”… „Dlaczego”, to jasne. Bo niszczą państwo, bo łamią Konstytucję, bo dzielą ludzi, bo kradną, bo korumpują, bo uprawiają nepotyzm i prywatę. Ale po co? Znaczy… co zaproponujemy w zamian?

Różne słyszę odpowiedzi słuchając i czytając w mojej „bańce” mediów społecznościowych czy słuchając i czytając polityków w mediach. Oczywiście zgadzam się z żądaniem, żeby rozliczyć przestępstwa i nadużycia rządzących. Ale jako program dla odbudowy Polski po latach destrukcji to zdecydowanie za mało. Rozpoczęło się myślenie nad pozytywnymi propozycjami. Ale nadal tkwimy w zdefiniowanym przez prezesa podziale. Lepszy i gorszy sort. Mordy zdradzieckie i lojalne. Element animalny i ludzki. Komuniści i złodzieje versus niezłomni i nieugięci patrioci. Jeżeli chcemy przywrócić w Polsce normalność – sytuację, w której Polska będzie przyjaznym miejscem dla każdego – musimy z tym podziałami skończyć. Odpowiedzialność zbiorowa się temu nie przysłuży. Odpowiedzialność za czyny, które być może ktoś kiedyś popełni – tym bardziej. Przypomina się stary dowcip.

Żona wysłała Zajączka do Lisicy, żeby pożyczył patelnię, bo chciała usmażyć jajecznicę. Idzie Zajączek i myśli — Pójdę, pożyczę od Lisicy patelnię, Żona będzie zadowolona, ja zjem jajecznicę. Ale zaraz… Lisica mnie nie lubi. A może nie będzie chciała mi pożyczyć patelni? Ona jest taka złośliwa. Będzie chciała mi dokuczyć. Będzie mnie wyśmiewać, będzie chciała mnie upokorzyć. Po co ja tam idę? Tylko oberwę, a i tak wrócę z niczym. Ale Żona prosiła… Dobrze pójdę, ale już ja jej pokażę! Nie dam sobą pomiatać! Co, taka Lisica będzie mnie ustawiać? — i właśnie doszedł do norki Lisicy. Zapukał. Drzwi się otworzyły. Zajączek nabrał powietrza i wrzasnął — A wsadź sobie w dupę tę patelnię! — i uciekł.

Wszyscy narzekamy, że Jarosław Kaczyński podzielił Polaków. Możliwe. Ale my chętnie się w te podziały wpisujemy, odnajdujemy się w nich i je pogłębiamy. Protekcjonalny język wyższości, a często i pogardy staje się naszym codziennym językiem.

Doczytaliście do tego miejsca? No, gratuluję – mało kto czyta dłuższe teksty. Teraz można we mnie walić. Aha… może jeszcze wyjaśnię, dlaczego to piszę i po co.

Nie zamierzam nikogo usprawiedliwiać ani nikogo obwiniać. Procesy zachodzące w społeczeństwie po prostu są. Wierzę jednak, że osoby świadome są w stanie podjąć refleksję i na te procesy wpływać. A jak możemy na nie wpływać? Wyłącznie poprzez siebie, przez swoje zachowania, wypowiedzi, reakcje. Licząc na rozliczenie czyniących zło bardziej jednak myślę o przyszłości swojej i przyszłych pokoleń. Wierzę, że wartości są ważniejsze niż emocje. Wierzę, że przyszłość jest ważniejsza niż przeszłość. I wiem, że o przyszłości, o podtrzymaniu wartości decydujemy dzisiaj. Tylko dzisiaj można być przyzwoitym, nie wczoraj czy jutro.

Wierzę w Polskę przyjazną dla każdego. Wierzę, że umiemy żyć w jednym kraju i się nie nienawidzić. Wierzę, że umiemy uszanować różnorodność. Różne postawy, różne światopoglądy, różne poglądy polityczne, różne religie czy ich brak, różne preferencje, różne pochodzenie etniczne, różne przynależności organizacyjne czy emocjonalne, różne gusta, różne smaki, różne emocje i różne przyzwyczajenia.

Wiem, że każdy fundamentalizm szkodzi. Fundamentalizm islamistyczny nie różni się znacząco od fundamentalizmu ateistycznego. Fundamentalizm to wykorzystanie dobrych idei do złych celów. Ośmiesza, kompromituje te idee. Fundamentalizm pisowski ośmiesza ideę praworządności i ideę sprawiedliwości. Fundamentalizm anty-pisowski ośmiesza… no właśnie. Jakimi ideami kierują się anty-pisowscy fundamentaliści? Czyż nie powołują się również na prawo i na sprawiedliwość, posługując się jednak słowami Juliana Tuwima z Modlitwy w Kwiatach Polskich:

Lecz nade wszystko – słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość – sprawiedliwość…

Prawo i sprawiedliwość zostają ośmieszone z obu stron barykady. — Czy w tej sytuacji da się jeszcze w Polsce przywrócić praworządność i poczucie sprawiedliwości wśród obywateli? — chciałoby się zapytać. Ale to nie jest chyba właściwe pytanie. Znacznie lepiej byłoby zapytać — Czy obywatelom Polski zależy jeszcze na praworządności? Czy prawdziwa sprawiedliwość jest tym, czego oczekują? — Bo przy okazji definiowania naszych celów i dążeń warto pamiętać, że walczymy również o demokrację. A w demokracji oprócz tych najważniejszych cech – otwartej debaty publicznej, troski o mniejszości i szacunku dla każdego człowieka – jest również taka, że decyduje większość. A jeżeli większości na demokracji, na praworządności, na sprawiedliwości po prostu nie zależy? Czy można uszczęśliwić ludzi na siłę? Czy można narzucić demokrację? Czy demokracja narzucona nadal jest demokracją?

Te pytania oczywiście pozostaną otwarte aż życie da odpowiedź. Ja jednak wrócę do początku. Nie zgadzam się na odpowiedzialność zbiorową za domniemane przyszłe czyny. Opowiadam się za rozliczeniem każdego policjanta za nadużycie siły, za złamanie prawa, za przemoc, za wyładowywanie agresji na obywatelach, za korzystanie z bezkarności. Sprzeciwiam się jednak obrażaniu każdego tylko dlatego, że nosi granatowy mundur, dopóki Polska Policja nie zostanie prawomocnie uznana za organizację przestępczą.

Do otwartych przeciwników tej formacji mam zaś pytanie – gdzie się zgłaszacie, kiedy Wam ukradną samochód, kiedy ktoś się Wam włamie do domu czy firmy, kiedy nieznany sprawca zniszczy Wasze mienie, kiedy ktoś Wam wyrwie torebkę albo plecak w parku, kiedy ktoś Was napadnie i pobije… Zgodnie z Waszym podejściem do tej formacji powinniście albo utworzyć własną Milicję Obywatelską albo zgłaszać się do struktur mafijnych, które zapewne mogą pomóc w rozwiązywaniu tych problemów. Ciekawe możliwości. W moim odczuciu quartum non datur (z łac. – czwarta możliwość nie istnieje). Ale może jest inna możliwość? Proszę, oświećcie mnie. Ja już się gubię w domysłach.

Wszystko to miało miejsce pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w czasie nielegalnego posiedzenia w sprawie wyższości świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia, tfu, w sprawie wyższości prawa unijnego nad Konstytucją RP. Albo na odwrót…

To jeszcze jedno. Tego samego dnia przy tej samej okazji od osoby, którą znałem tylko z widzenia, usłyszałem, że moje zgłoszenie wydarzenia było nieetyczne. Że nie powinienem organizować tego wydarzenia, bo są inni, którzy mają jaja i zapewniliby w tym miejscu i w tym czasie lepsze atrakcje. I tak sobie myślę – jak daleko sięga przekonanie o własnej wyłącznej racji? Czy jest ktokolwiek w świecie, kto może z pełną odpowiedzialnością powiedzieć — Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza! — No dobra, mnie w to nie wkręcicie, ale to akurat jest zabawne. Odpowiedzialność zbiorowa za przyszłe domniemane czyny to zupełnie inna kategoria. Poważna i wymagająca głębokiej dyskusji moim zdaniem.

Rating: 2.3/5. From 34 votes.
Please wait...

Komentarze z Facebooka