Oświadczenie w sprawie artykułu Jana Hartmana zamieszczonego 28 listopada 2021 na jego blogu w portalu polityka.pl pod tytułem „Komitetowi Obrony Demokracji dziękujemy!”

31 grudnia 2016 roku Jan Hartman wysłał do mnie na komunikatorze Signal taką wiadomość – „Siły i wytrwałości w walce w 2017, lwie”. Pozwolę sobie dziś napisać podobnie – Rozumu i przyzwoitości w pisaniu nie tylko w 2021, puszczyku.

Otóż, dziś dotarła do mnie obrzydliwa publikacja prof. Jana Hartmana.

Nie zamierzam się odnosić do oskarżeń, obelg i oszczerstw skierowanych w moją stronę. Zasługują na pozew sądowy, jednak ponieważ ich autor nie ma zdolności honorowej, nie zamierzam się z nim zadawać. Nie można jednak pozostawić bez komentarza haniebnych stwierdzeń dotyczących milionów polskich obywatelek i obywateli.

W swoim liczącym nieco ponad 1000 słów artykule profesor zdołał obrazić wszystkich. Nie ograniczył się tylko do tych, których przedstawia jako „czarne charaktery”. Udało mu się obrazić również tych, których w zamyśle chciał pochwalić.

Najpierw wyśmiał wszystkich, którzy brali udział w wielotysięcznych marszach KOD-u w 2015 i 2016 roku. Później stwierdził, że bez udziału tych śmiesznych ludzi nikt inny w Polsce nigdy by nie zorganizował żadnego protestu.

Pisze, że Akcja Demokracja, nauczycielski Protest!, Obywatele RP, Ogólnopolski Strajk Kobiet i inne aktywne na ulicy grupy korzystają z pomocy KOD w swoich działaniach i bez tej pomocy nie dałyby sobie rady. Posunął się również do stwierdzenia, że nawet partie polityczne nie dałyby sobie rady bez KOD-u.

Kiedy 8 marca 2019 roku słuchałem zeznań Jana Hartmana w Sądzie Rejonowym w Pruszkowie, w procesie tzw. afery fakturowej, przecierałem oczy ze zdumienia. Pozbyłem się wtedy ostatecznie złudzeń z czasów młodości, że profesor musi być mądry, filozof dąży do poznania prawdy, a etyk szlifuje uczciwość, że o murarzu, co domy buduje, nie wspomnę.

Pozwolę sobie przytoczyć tylko jedno zdarzenie i to, jak o nim zeznawał profesor.

16 stycznia 2017 Jan Hartman otworzył spotkanie około 20 osób z Zarządu Głównego KOD i koordynatorów regionalnych KOD mówiąc, że to spotkanie ma służyć wyjaśnieniu nieporozumień i szukaniu zgody. On, Jan Hartman, jako bezstronny i obiektywny człowiek stojący z boku, będzie zatem pełnił rolę mediatora. Opowiadając o tym spotkaniu przed Sądem zeznał jednak, że celem spotkania było zmuszenie Mateusza Kijowskiego do rezygnacji z funkcji Przewodniczącego KOD. Kłamał udając mediatora, czy kłamał przed sądem?

Resztę jego zeznań można streścić krótko. Nie znam żadnych faktów i nie posiadam żadnych informacji, — mówił prof. Hartman przed sądem jako świadek — nie uczestniczyłem w żadnych spotkaniach i nic nie wiem. Ale wiem, — kontynuował — że Mateusz Kijowski jest nieuczciwy, zaś każdy, kto go atakuje (wymienił trzy nazwiska osób, które wystąpiły na słynnej konferencji prasowej 5 stycznia 2017), jest kryształowo uczciwy.

Tak wyglądała „bezstronna” mediacja, tak zachowuje się „obiektywny mediator” – profesor, filozof, etyk. Naukowiec, który im mniej ma dowodów na potwierdzenie swoich opinii, tym bardziej kategorycznie je formułuje.

Nie trzeba odnosić się wyłącznie do jego dzisiejszych enuncjacji i opinii. Każdy, kto zauważył działalność publiczną pana Hartmana w ciągu ostatnich kilkunastu lat wie, że profesor jest gotowy zrobić wszystko, żeby tylko się gdzieś załapać. Politycznych przyjaciół zmienia często, a byłych przyjaciół z satysfakcją obsmaruje, żeby się przypodobać nowym. Dzisiaj nie sposób pozbyć się wrażenia, że w swoim artykule dokonuje klasycznej projekcji. Śmieszność na początku drogi to oczywiste odniesienie do jego happeningów (patrz załączone zdjęcie). Nabranie powagi i profesjonalizmu, bycie niezastąpionym, to oczywiste projekcje niedoścignionych marzeń autora.
Okazuje się, że tytuł profesora filozofii nie gwarantuje niestety wiedzy, mądrości ani nawet inteligencji. Obrazić jednym tekstem wszystkich, to duża sztuka.

Wszystkim tym, którzy pamiętali i o mnie w rocznicę powstania KOD-u, z serca dziękuję.

Mateusz Kijowski

„Istna kwadratura koła. Żeby wykorzystać moją jedyną szansę – utraciłem ją. Uciekłszy, przestałem być niewolnikiem. Rozrzedziłem się, rozpłynąłem w wolności.”
Sławomir Mrożek

No votes yet.
Please wait...

Komentarze z Facebooka