Święta, święta i… po wyborach

Dzisiaj zbiera się Sejm. Nie, nie ten nowy, wybrany w niedzielę. Ten, który już kończy swoją kadencję. Co się dzisiaj wydarzy? Nie wiem. Niewielu wie. Przekonamy się. Wiem, czego bym się obawiał, gdyby rządzący ten Sejm przegrali. Ale skoro mają tyle samo mandatów w Sejmie, ile mieli cztery lata temu zaraz po wyborach, to czego mieliby się obawiać?

Nie jestem komentatorem. Nie zamierzam snuć luźnych dywagacji. Obserwuję na bieżąco media i gdyby jednak „Prawo i Sprawiedliwość” chciało w sposób spektakularny złamać reguły praworządności albo Konstytucję, będę reagował. Biegł pod Sejm, pod Senat, krzyczał, że prawo jest łamane. Na razie jednak mam wrażenie, że wszyscy się wzajemnie „podkręcamy”. czytaj więcej…

Twój głos – twój los!

Nie sądzę, żeby ten tekst przeczytał ktoś, kto nie zamierza iść na wybory. Nie będę więc przekonywał, że trzeba głosować. To oczywiste. Czytając i słuchając mam jednak cały czas nieodparte wrażenie, że wielu moich znajomych (bliższych lub dalszych) nie do końca rozumie, o co w tych wyborach chodzi oraz jak one działają.

Przed wyborami w 2015 roku apelowałem o egoizm. Nie pomogło. Wielu pięknoduchów uznało, że lepiej zrealizować swoje ideały w momencie głosowania niż zatroszczyć się o swoją przyszłość. Po czterech latach większość z nich nie ma już chyba takich dylematów. Świadczy o tym połączenie wszystkich sił lewicowych. Oczywiście, gdyby po stronie opozycji wystąpił jeden wspólny blok wyborczy – od lewicy do PSL – moglibyśmy uznać, że wszyscy politycy zrozumieli, co to znaczy odpowiedzialność za Polskę. czytaj więcej…

Krajobraz przed bitwą

Dzisiaj nie mam wątpliwości, że Jesienne Wybory Parlamentarne nie będą miały wymiaru Bitwy Pod Grunwaldem. Wynik jest już znany. Czeka nas kolejna kadencja samodzielnych rządów PiS.

Wielu chciałoby wskazywać winnych. Władysław Kosiniak-Kamysz, bo PSL odmówił wejścia do Koalicji Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna, bo się nie schował w szafie. Adrian Zandberg, bo Razem jak zawsze osobno. Robert Biedroń, bo skompromitował to, co sam chwilę wcześniej stworzył. Lubimy szukać winnych. Tylko po co? czytaj więcej…