Grzeczni już byliśmy?

Chodzenie z kartonikami, chorągiewkami i balonikami nic nie daje, trzeba ostrzej. Skończyły się miłe rozmowy, teraz bierzemy się za działanie. Grzeczni już byliśmy, teraz będzie zdecydowanie i konkretnie.

Słyszycie takie głosy w opozycji chodnikowej w ostatnich miesiącach? Ja to słyszę od pięciu lat. Pięciu i pół w zasadzie niemal, bo od połowy grudnia 2015 roku. I ciągle ktoś te mniej grzeczne rzeczy, zdecydowane i konkretne, bez baloników, kartoników i chorągiewek – ciągle ktoś to robi. Pojawia się zatem pytanie zasadnicze – czy na bazie osiągnięć można udowodnić, albo chociaż uprawdopodobnić, że jak się jest grzecznym, to się nic nie osiąga, ale kiedy się przestaje być grzecznym, to efekty przychodzą niemal automatycznie? A może chociaż tyle, że jednak cokolwiek się udało uzyskać radykalnymi metodami – cokolwiek, co przy stosowaniu metod pokojowych i cywilizowanych było nie do osiągnięcia? czytaj więcej…

Bo między Bugiem a Odrą i Nysą…

— Nasza jest Polska tylko! Tylko my – Polacy! Jest tylko jedna racja! I ja! My ją mamy!
— Jedna jest racja, lecz ona jest przy nas!
— Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!

Od długiego czasu słuchając dyskusje i spory wśród tzw. działaczy ulicznych (celowo nie używam innych określeń, które zostały zaanektowane i opatrzone różnymi konotacjami) przeżywam bardzo silne odczucie déjà vu. Wszystko już było. W tym przypadku powtarzamy niemal słowo w słowo listę dialogową z zacytowanej powyżej debaty politycznej zaprezentowanej w Dniu Świra Marka Koterskiego.

Przypomina mi się też wierszyk autorstwa Ludwika Jerzego Kerna, który jakieś 40-50 lat temu usłyszałem od mojego Taty:

Bo między Bugiem a Odrą i Nysą
To najważniejsze z wszystkich my są.

Takie narzekania oczywiście również już nieraz słyszałem. Dlatego nie chcę dłużej narzekać, ale… czytaj więcej…

Zajmowanie się cudzą przyzwoitością jest nieprzyzwoite

Przyzwoitość to pilnowanie siebie. Oczywiście, kiedy ktoś obok łamie prawo, walczymy. Kiedy ktoś atakuje bezbronnych bronimy. Kiedy ktoś kłamie, oszukuje, naciąga – reagujemy. Ale… walcząc o to, co najważniejsze, nie musimy oceniać ludzi. Odpowiadamy na ich działania i wypowiedzi. To dobrze działa, dopóki nie uznamy, że posiedliśmy owoc z Drzewa wiadomości dobrego i złego. Wtedy nagle gubimy się i zaczynamy sobie szkodzić.

Jan Sztaudynger napisał fraszkę pod tytułem Rada.

Nie narzucaj światu
swojego formatu.

Od pewnego czasu wśród ludzi działających jeszcze „na ulicy” słyszę coraz więcej porad, ocen i zaleceń wygłaszanych przez samozwańcze, społecznie działające „autorytety”. Trzeba robić to, a nie tamto. Powinniście teraz być tutaj a nie tam. Róbcie to, co wam mówię, bo to jest najlepsze i jedynie słuszne. Zachowujcie się tak, jak ja, a nie tak, jak wy. Co wy robicie? Dlaczego nie ma was tam, gdzie powinniście być? Dokąd prowadzicie tych ludzi? Dlaczego jest was tak mało? Powinno was być więcej! czytaj więcej…

Z kim i o co walczę?

Czasem warto sobie przypomnieć, bo w ferworze walki łatwo zapomnieć. Można skoncentrować się na bieżących przeszkodach i stracić z oczu cel.

Po pierwsze – nie walczę z ludźmi. Nawet z tymi, którzy dzisiaj służą systemowi. Każdy człowiek, jako człowiek, ma swoje prawa. Tylko szacunek dla tych praw pozwala nam domagać się jego odpowiedzialności za popełnione wykroczenia czy przestępstwa. Nie walczę z ludźmi, walczę z systemem.

Nie walczę z policjantami, chociaż walczę z bezprawnymi działaniami policji. Nie walczę z wyborcami, którzy umożliwili narodziny dyktatury, chociaż walczę z dyktaturą. Bardziej zależy mi na obaleniu tej dyktatury, niż na pognębieniu jej funkcjonariuszy, chociaż liczę, że jej przywódcy poniosą odpowiedzialność nie tyko polityczną, ale i karną. czytaj więcej…

¡No pasarán!, czyli język ma znaczenie

Jestem zwolennikiem feminatywów. Tak, wiem, zaraz usłyszę, że to często głupio brzmi. Premierka? Pilotka? Adwokatka? Ale przecież to tylko subiektywne odczucia wynikające z przyzwyczajeń lub ich braku. Dlaczego pilotka miałaby być bardziej kontrowersyjna, dzisiaj, niż pilot? Mało kto pamięta czapkę pilotkę, ale każdy ma co najmniej kilka pilotów do różnych urządzeń.

Język ma znaczenie, i dopóki nie uznamy w języku równości płci, nie osiągniemy tej równości w realu. Oczywiście, po drodze dojdzie do kilku zabawnych sytuacji i sporów. Ale rozstrzygnie je praktyka, czyli demokratycznie my wszyscy.

Ale przecież nie tylko feminatywy kształtują świadomość nas wszystkich. Od pięciu lat żyjemy czytaj więcej…

Wielki Brat – Facebook, czyli moje najdłuższe 3 dni w życiu?

Do „wejścia na Facebooka” skłoniły mnie moje dzieci dziesięć lat temu. One używały tego portalu do komunikowania się ze znajomymi i chciały ułatwić sobie kontakt ze mną. Z początku nie było mi łatwo, mimo że „żyję z komputerem od pierwszej połowy lat 80-tych”. Ale załapałem. Zobaczyłem, że to wspaniałe narzędzie do społecznej komunikacji i organizowania się ludzi do wspólnych przedsięwzięć.

Za pośrednictwem Facebooka zorganizowałem lub uczestniczyłem w licznych przedsięwzięciach. Przedsięwzięciach, które miały istotne znaczenie i mogły być wyrazem powszechnych oczekiwań czy poglądów. Na przełomie 2015 i 2016 roku, kiedy założyłem grupę Komitet Obrony Demokracji zaangażowanie społeczne przerosło moje wyobrażenia. Ruch społeczny, który wtedy powstał, miał niewątpliwie istotne znaczenie dla przemian społecznych i zmiany świadomości obywateli w Polsce. Musiałem swoje prywatne konto zmienić w stronę (tzw. Fanpage) i założyć nowy profil prywatny. czytaj więcej…

Po pierwsze nie mamy armat…

Tylko konferencje prasowe robicie, a tu trzeba działać! Czas chodzenia z chorągiewkami i śpiewania się skończył! Nie pozwolimy, żeby nam to zrobili! Nie ustąpimy ani na krok!

Znacie takie teksty? Każdy je słyszał. Dzisiaj, wczoraj, dwa lata temu i cztery lata temu też. Pięć lat temu też byli tacy, co domagali się zdecydowanych działań i natychmiastowego zatrzymania destrukcji państwa. Usłyszycie je jeszcze wiele razy.

To się nazywa radykalizm. Tym się różni od planowego, świadomego działania, że pomija uwarunkowania i rzeczywistość, zazwyczaj też mówi o ostatecznym celu, nie analizując możliwych dróg dotarcia do niego. czytaj więcej…

Tchórz, kłamca i zdrajca nie ma zdolności honorowej

Sąd Rejonowy w Pruszkowie orzekł, w nieprawomocnym jeszcze wyroku, że nie przywłaszczyłem sobie żadnych pieniędzy, że decyzje w sprawie mojego wynagrodzenia zostały podjęte zgodnie z prawem i z wewnętrznymi zasadami, że nie doszło w tej kwestii do żadnego naruszenia prawa. Pozostały wątpliwości co do sposobu realizacji wypłat i tutaj nie udało się obronie wyjaśnić wszystkiego do końca w pierwszej instancji – dlatego będziemy wnosić apelację i wyjaśniać szczegóły w postępowaniu odwoławczym.

Jednak nadal, zwłaszcza w mediach społecznościowych oraz w TVPiS – tubie propagandowej rządzących – ponawiane są pomówienia pod moim adresem. Nie odnoszę się do funkcjonariuszy dyktatury (proszę zwrócić uwagę, że to słowo powstaje z połączenia dwóch słów – „dykta” i „tektura”), ci z założenia nie mają zdolności honorowej i nie odpowiadają za swoje słowa. Nie odnoszę się również do hejterów, trolli i anonimowych lub prawie anonimowych „internetowych bojowników”. Kto nic nie wie, a opiera się na plotkach, nie jest wiarygodnym źródłem, nie jest też partnerem do dyskusji. Z powodu braku wiedzy opiera się na wierze, co jak wiadomo nie jest dobrym punktem do podjęcia rozmowy. czytaj więcej…

Szok pourazowy – jak z tego wyjść?

Nie pisałem od ponad dwóch miesięcy. Nie pisałem, bo jestem w szoku. Szoku pourazowym. Najgorsze jest to, że nie potrafię dokładnie określić przyczyny. Objawy pojawiły się w okolicach wyborów prezydenckich. Wynik nie był dla mnie zaskoczeniem, więc to nie on przesądził. A jednak objawy są dokuczliwe i wpływają na moją codzienność. Bardzo wpływają. Czasem za bardzo…

Nie znam konkretnych przyczyn, ale wiem, co mi dokucza. Nie pisałem o tym od dawna, bo wiem, że nie przysporzy mi to życzliwości. Ale w końcu się zdecydowałem. Bo przecież kiedy chodzi o sprawy ważne, życzliwość, przychylność czy akceptacja się nie liczą. Liczą się podstawowe wartości. A tutaj sprawy są już znacznie bardziej skomplikowane, niż sympatie czy antypatie w odniesieniu do osób na powyższej grafice. czytaj więcej…

Dzieje jednego słowa – LITERIADA

Kiedy prawie trzy lata temu dołączyłem do grona osób organizujących cotygodniową niedzielną pikietę pod pałacem namiestnikowskim, postanowiłem ją upowszechnić i rozpropagować. Wtedy staliśmy pod nazwą KARTONIADA. Tak nazywali się ludzie, którzy od początku niemal protestów obywatelskich po wyborach 2015 pojawiali się na marszach z hasłami wypisanymi po jednej literze na wielkich kartonach na biało. My używaliśmy nieco mniejszy kartonów i czarnych liter. Nazwa kartoniada była dotąd słowem powszechnym raczej, niż nazwą własną. Ale żeby uniknąć sporów i niesnasek postanowiłem się skontaktować z organizatorami tej kartoniady.

Od osoby, z którą rozmawiałem, dowiedziałem się, że ona nie ma nic przeciwko, ale inni mogą się sprzeciwiać. Niby słowo powszechnie używane, ale… dobrze. Zacząłem myśleć. Wymyśliłem – LITERIADA. Pod ta nazwą zacząłem propagować nasze wydarzenie. Przyjęło się. W ostatnią niedzielę odbyła się 165. Literiada w Warszawie. czytaj więcej…

Grupa trzymająca kasę

Od wielu lat umocniły się w Polsce „elity”, które decydują, kto ma prawo mieć wpływ na opinię publiczną, a kto nie. Komu wolno dać dostęp do szerokich mediów, a kogo należy ukryć. Opinia obywateli nie ma znaczenia, liczy się decyzja polityczna grupy trzymającej władzę. Władzę dusz. Tych, którzy decydują, kogo wolno popierać, komu można udzielić głosu, kogo opłaca się promować.

Kiedyś ostracyzm społeczny był „karą” za jakieś przewinienia. Dzisiaj ostracyzm może kogoś spotkać tylko za to, że jest z innego podwórka. W istocie kilka wpływowych osób może usunąć każdego z przestrzeni publicznej tylko dlatego, że nie zagrała chemia. czytaj więcej…

Grupa trzymająca… tylko co?

W 2017 roku dostałem od kilku wydawnictw propozycję napisania książki, czegoś w rodzaju alfabetu. Książki, która by ujawniała zakulisowe informacje z czasu mojej działalności jako założyciela i przewodniczącego Komitetu Obrony Demokracji. Nigdy się na to nie zgodziłem, bo uważam, że prywatne spotkania i rozmowy są prywatne nie tylko kiedy są umawiane, ale i wiele lat później. Publikowanie swoich opinii na temat innych uczestników tej gry przystoi może zawodowym bokserom, ale nie osobom, które myślą o dobru wspólnym i gotowe są współpracować z każdym dla osiągnięcia tego dobra.

Można mi zarzucać, jak każdemu, wiele błędów czy niedopatrzeń. Ale od czasu, kiedy to w listopadzie 2015, leżąc w wannie rozmawiałem z Grzegorzem Schetyną czytaj więcej…

37 poważne ostrzeżenie w tym tygodniu

Otrzymałem właśnie kolejne wezwanie do powstrzymania, zatrzymania, zablokowania, żądania, pokazania, wykazania, zademonstrowania… czy może do czegoś innego, podobnego tylko. Już sam nie wiem. Dostaję takich apeli czasami po kilka dziennie. Co je łączy? Że nigdy nie docierają do szerszego grona obywateli i że nigdy nie odnoszą żadnego skutku. Po prostu ktoś musiał wyładować emocje i coś napisał. Jeden raz, drugi, potem trzeci… aż w końcu doszedł do ściany, zażądał i… więcej już nie napisze, bo radykalniej się nie da.

Przypomniało mi się, jak kilka lat temu widziałem prześmiewczy filmik o sytuacji na granicy radziecko chińskiej. Pojawiło się w nim zdanie – To trzydzieste siódme poważne ostrzeżenie ZSRR wobec ChRL w tym tygodniu. I mam nieodparte wrażenie, że i my – demokraci w Polsce – często skłaniamy się w tę stronę. Coraz bardziej radykalne żądania i apele pozostające bez jakiejkolwiek reakcji. czytaj więcej…

Podróbka nie będzie prezydentem

Brat, który na co dzień mieszka za granicą, pytał mnie, jak to z tymi wyborami w maju. Zacząłem opowiadać. O uchwalonym prawie, o wyciekających bezprawnie drukowanych pakietach, o niepewności co do terminu i tak dalej. Wszyscy to znamy.

A on na to — ja wiem, ja też tak kiedyś zrobiłem. I zaczął opowieść. — Był rok szkolny 1972/1973 – chodziłem do pierwszej klasy. Niektórzy koledzy w szkole przynosili gumę balonową Donald. A ja rzadko mogłem dostać zwykłą, listkową. Zwykła kosztowała 1zł, Donald po podwyżce 7zł. Nie moglem tego znieść. W każdym warzywniaku leżały te Donaldy, a ja nie miałem 7zł. W końcu wpadłem na pomysł. Wyciąłem z tektury piękne kółko, starannie napisałem na nim 7 i poszedł do warzywniaka w drodze ze szkoły. Poprosiłem o Donalda, dostałem go i usłyszałem – 7 złotych poproszę. Dałem moją starannie wyprodukowaną monetę. czytaj więcej…

Teraz Ku.wa MY?!?!?

Kiedy wychodziliśmy na ulice w końcu 2015 roku główną motywacją było to, że rządzący łamią zasady praworządności. Nie trzeba przypominać o odmowie zaprzysiężenia sędziów TK, o ułaskawieniu „niewinnego” Mariusza Kamińskiego (bez prawomocnego wyroku), o wyrzucaniu z pracy dziennikarzy zadających członkom nowego rządu niewygodne pytania, o próbach cenzurowania przedstawień teatralnych… każdy pamięta – to i wiele więcej. Walczyliśmy o zasady i o wartości.

Dzisiaj nagle słyszę, że najważniejsze jest, żeby odsunąć ich od władzy i obsadzić kogoś z naszych. Nieważne jak, nieważne czy w zgodzie z prawem, z Konstytucją (na którą tak lubimy się powoływać), czy w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Nieważne, czy ktoś się przy okazji zarazi koronawirusem. Nieważne, ile osób w wyniku tej „usługi pocztowej” umrze. Ważne, żeby obsadzić naszego. czytaj więcej…

Gra w trzy karty

Słyszę głosy, że trzeba spróbować w maju wygrać wybory prezydenckie i odsunąć Dudę od władzy. Widziałem kiedyś na bazarku kolejkę chętnych do gry w trzy karty. Oni dokładnie widzieli, gdzie jest ta właściwa karta, jak się przemieszcza i mieli pewność, że wygrają. A potem odchodzili biedniejsi o jedną albo i kilka stawek. Podchodząc wyglądali dokładnie jak ci, co dzisiaj wiedzą, jak pokonać PiS. Odchodząc mieli zupełnie inny wyraz twarzy i inny nastrój. Nie mam wątpliwości, że po wyborach tak samo będą wyglądać dzisiejsi specjaliści od wygranej.

Kiedy przystępujesz do gry musisz znać jej zasady. W hazardzie pierwsza zasada brzmi – ten kto rozdaje (bank, kasyno), zawsze wygrywa. Jakie zasady obowiązują w Polsce w 2020 roku? czytaj więcej…

Palec pod Budkę

PiS się kończy. To nie ulega dzisiaj wątpliwości. Jeżeli odbędą się wybory prezydenckie w maju 2020, to będą powtórką z wyborów parlamentarnych z października 2007. Prezes znowu przelicytuje. Ale nie wierzę, żeby się odbyły. Nie da się ich zorganizować.

Zwróćcie, Szanowni Czytelnicy, uwagę na to, jak trudno było zebrać 460 posłów w Sejmie. I posłowie PiS-u wcale nie byli szczególnie chętni, żeby stawić się na wezwanie. A żeby odbyły się wybory trzeba w komisjach posadzić jakieś ćwierć miliona obywateli. Wierzycie, że znajdzie się tylu desperatów gotowych poświęcić zdrowie a może i życie? Za 300 złotych? czytaj więcej…

Co się stało z naszą klasą…

Już słyszę, że znowu zajmuję się sobą. Że piszę o sobie, że ciągle tylko ja i ja… No cóż, nie całkiem o to mi chodzi. Kto tylko tyle zauważy, lepiej żeby nie tracił czasu na czytanie. Nie do niego jest ten tekst adresowany.

W 1989 roku byłem dumny, kiedy czytałem kilka chyba zerowych numerów Gazety Wyborczej – mój Wuj był w zespole od początku i dzięki niemu należałem do uprzywilejowanego grona.

W 1991 roku podjąłem pracę w Mojej Gazecie. Poczytywałem to sobie za zaszczyt. To było moje pierwsze poważne doświadczenie zawodowe i uformowało mnie oraz pomogło zdobyć kwalifikacje zawodowe. czytaj więcej…

Tysiąc pięćset sto dziewięćset, czyli piąty Sylwester na ulicy

Dowiedziałem się, że są ludzie, którzy zrobią wszystko, żeby się znaleźć bliżej. I w zasadzie nie ma znaczenia, bliżej czego. Bliżej obiektywu, bliżej centrum decyzyjnego, bliżej korzyści, bliżej władzy, bliżej czegokolwiek, co może mieć moc przyciągania. Czy nauczyłem się ich rozpoznawać? czytaj więcej…

4 lata i co dalej?

3 grudnia 2015 roku wcześnie rano zebraliśmy się po raz pierwszy pod Trybunałem Konstytucyjnym. Staliśmy do wieczora. To była całodniowa pikieta rotacyjna. Wtedy Trybunał Konstytucyjny obradował nad uchwaloną latem 2015 roku ustawą o Trybunale Konstytucyjnym oraz wyborem przez koalicję PO-PSL pięciu sędziów Trybunału. Z tych pięciu trzech powinno być już zaprzysiężonych przez Prezydenta RP. My na ulicy wspieraliśmy wtedy obradujących niezawisłych sędziów.

Jutro – 3 grudnia 2019 – zakończy się kadencja kolejnych 3 sędziów TK. Na ich miejsce Sejm już wybrał. Oczywiście trzech prawidłowo wybranych sędziów z 2015 roku nadal czeka na zaprzysiężenie. Ale nowo wybrani niebawem zaczną urzędowanie. Urzędowanie, bo chyba inaczej tego czytaj więcej…