Nieustające pasmo sukcesów

Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło spektakularne zwycięstwo w wyborach samorządowych. To podobno czwarte z rzędu wygrane wybory. Wszyscy w Polsce są skalą tej wygranej poruszeni. O ile mi wiadomo, kandydaci PiS będą rządzili w Zamościu i Chełmie. Być może będą rządzili również w innych metropoliach, ale takie informacje nie dotarły na razie do mnie.

Zbliżamy się wielkimi krokami do narodowego święta. 11 listopada będziemy celebrować 100 lecie odzyskania niepodległości w 1918 roku. Państwowe uroczystości oczywiście są organizowane przez organa władzy publicznej. Budżet obchodów to 200 milionów złotych. Niestety nie udało się zorganizować żadnego znaczącego wydarzenia poza całkowicie rutynowymi akademiami i zwyczajnym koncertem. Klęską zakończyły się też negocjacje z organizatorami wydarzenia cyklicznego (na mocy uchwalonej przez rządzących ustawy o zgromadzeniach), jakim jest Marsz Niepodległości. czytaj więcej…

Małżeństwo z rozsądku, czy z miłości?

Lubnauer, Schetyna, Nowacka… a gdzie Kosiniak-Kamysz? A Czarzasty? Kto jeszcze może dołączyć do tej ekipy? Ostatnie wybory pokazały, że im bardziej różnorodna ekipa, tym bardziej atrakcyjna się staje. Polityka podoba się Narodowi tym bardziej, im więcej ma zalet. Rozlicznych zalet i różnych twarzy. Twarzy, które ze sobą współpracują i zalet, które się uzupełniają. Wrażliwość społeczna, ale i odpowiedzialność za budżet. Troska o słabszych, ale i inwestycje w infrastrukturę. Różnorodność, ale i równość. Ekologia, ale i stabilność najważniejszych gałęzi przemysłu. Otwarcie na przybyszy, ale i troska o bezpieczeństwo.

Koalicja Obywatelska to wyraźny znak, że Panna-Polityka chce stać się atrakcyjniejsza, i że jest gotowa nad sobą popracować, aby bardziej się spodobać Kawalerowi-Narodowi. Widać też, że to dopiero początek. czytaj więcej…

Kto faktycznie wygrał? A jakie to ma znaczenie?

Duże miasta, mniejsze miasta, wsie, gminy, powiaty, sejmiki… Tysiące konkretnych starć – rozstrzygniętych – tak, czy inaczej – przez wyborców. Bo przecież o wyborców właśnie w wyborach chodzi, nie o polityków. O obywateli. O nas wszystkich.

Czy lepiej będzie się nam żyło, czy gorzej? Co te wybory zmienią w naszym życiu? Każdy sam musi o siebie zadbać, zwłaszcza w wyborach samorządowych. Ja osobiście miałem szczęście – każdy, przy czyim nazwisku postawiłem znak „x”, otrzymał mandat. Chyba pierwszy raz w życiu miałem taką skuteczność. Oraz determinację, bo na każdą z tych osób głosowałem z prawdziwym przekonaniem. czytaj więcej…

Wygrali obywatele! Media przegrały. Politycy… mają jeszcze lekcje do odrobienia.

Frekwencja w I turze wyborów samorządowych wyniosła w 2002 r. – 44,2%, w 2006 r. – 46%, w 2010 r. – 47,3%, w 2014 r. – 47,4%. W 2018 r., według sondażu IPSOS, wyniosła 54,3% (według obecnych wskazań PKW z 80% komisji wyborczych, przed ogłoszeniem końcowych wyników). To zasadnicza zmiana. Na lepsze.

Wyborcy pokazali też, że w wyborach prezydentów, burmistrzów czy wójtów nie kierują się rekomendacjami partyjnymi, ale osobowościami kandydatów. Partia rządząca nie miała dobrych kandydatów i nie wyszli oni prawie nigdzie poza ogólne poparcie dla tej partii. Wygranymi w największych miastach są kandydaci proponujący kontynuację. To oznacza, że wyborcy nie chcą rewolucji, są generalnie zadowoleni z dotychczasowego kształtu samorządów. Stabilizacja jest tym, czego oczekujemy i potrzebujemy. Po trzech latach rewolucji prowadzonej przez rządzących to oznaka zdrowego rozsądku. czytaj więcej…

Jak nie zmarnować głosu

O tym, na kogo głosować albo nie głosować, jak wybierać i jak analizować już dzisiaj pisać nie można. Mamy ciszę wyborczą. Czas samodzielnej refleksji. Nie zamierzam jej zakłócać. Czas dostarczania argumentów, obietnic, programów lub impulsów minął. Wielu z nas już zapewne wie, na kogo zagłosuje. Niektórzy jeszcze rozważają za i przeciw. Analizują, porównują, ważą… czytaj więcej…

Użyj mocy swojego głosu

Prawo i Sprawiedliwość, jako partia wodzowska, nigdy nie miało mocnej pozycji w samorządach. W istocie, poza kilkoma średniej wielkości miastami oraz sejmikiem województwa podkarpackiego, rola tej partii jest marginalna. Dzisiaj jednak cały kapitał partii samodzielnie rządzącej od trzech lat w Polsce został rzucony na szalę, żeby podporządkować centrali wszelką inicjatywę i pomysłowość Polek i Polaków. Żeby na fali niewątpliwej popularności tej partii w polityce krajowej przejąć również politykę lokalną. I podporządkować ją prezesowi.

Bezskutecznie! czytaj więcej…

Badania dla kandydatów? Sprawdźmy IQ wyborców!

Od lat powtarza się postulat wprowadzenia badań psychiatrycznych dla kandydatów na wysokie stanowiska państwowe – również na te, gdzie pełniący je pochodzą z wyboru. Kusząca perspektywa. Jeden psychiatra miałby wydawać taką opinię? A może jakieś konsylium?

W tych najbliższych wyborach zgłoszono 191.737 kandydatów. Prawie dwieście tysięcy. Czy mamy odpowiednią liczbę psychiatrów i sądów, żeby w ciągu miesiąca od zgłoszenia kandydatów do wyborów zdążyć wszystkich przebadać? No dobrze, powiedzmy że się udało. I co dalej?

Czy gdyby stwierdzono jakąś dolegliwość, kandydat miałby być pozbawiony biernego prawa wyborczego? Kto miałby stwierdzać fakt pozbawienia obywatela jego konstytucyjnych praw? Jeden psychiatra? Jakieś konsylium? Sąd po zasięgnięciu opinii biegłych specjalistów? Znowu pojawia się pytanie o możliwości i o czas. Ale czy tylko? czytaj więcej…

Zaorać aktywniejszą połowę Polaków? Co potem?

Usłyszałem wczoraj:

Sejm zaorać, zabronować, wyciąć chwasty, posiać ziarno.

I poczułem się nieswojo. Ktoś chce mnie zaorać. Bo przecież Sejm to przedstawiciele narodu, społeczeństwa, wyborców. Ja głosowałem w wyborach parlamentarnych. Wynikiem głosowania połowy Polek i Polaków (oraz niegłosowania drugiej połowy) wybrany został Sejm w takim składzie, z jakim mamy do czynienia od trzech już prawie lat. Jeżeli ktoś chce zaorać przedstawicieli, to tak, jakby chciał zaorać tych, których oni reprezentują. W dawnych, barbarzyńskich czasach, zabijano posłańców przynoszących złe wieści. Czyżby te czasy miały wrócić? czytaj więcej…

Polepszyć czy popieprzyć? Ty wybierasz…

Głosować w wyborach w Polsce mogą tylko dorośli. Czy dlatego, że dzieci nie mają praw publicznych? Że wynik wyborów nie ma wpływu na ich życie? Że nie interesują się polityką i sprawami publicznymi? Że tylko internet, zabawa i gry komputerowe im w głowie? Sądzę, że chodzi o co innego. Że od wyborców oczekuje się świadomych i przemyślanych decyzji, zaś odpowiedzialność za życie dzieci spoczywa na ich rodzicach lub opiekunach prawnych. Czy jednak rodzice i opiekunowie głosują świadomie i mądrze?

Wszyscy chyba pamiętają przypadek prominentnego działacza społeczności LGBT, który w 2015 roku postanowił poprzeć Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich bo, jak mówił, Bronisław Komorowski i Platforma Obywatelska nic nie zrobili dla jego sprawy, to chce dać szansę konkurencji. czytaj więcej…

Tu najlepiej, tu najtaniej, tu wejście!

W małym miasteczku przy jednej z ulic w trzech sąsiednich lokalach urzędowało trzech krawców. Każdy chciał pozyskać klientów, więc w warunkach tak bezpośredniej konkurencji chciał się wyróżnić. Pierwszy pojawił się szyld „TU NAJLEPIEJ!”. To zachęciło drugiego krawca, żeby się odróżnić i pokazać, że jest atrakcyjniejszy. Szybko niedaleko zawisł szyld „TU NAJTANIEJ!”. Krawiec, który miał środkowy lokal, niemalże stracił klientów. Ci bogatsi chodzili na prawo, tam gdzie lepiej. Ci ubożsi na lewo, tam gdzie taniej. Nie czekał jednak długo. Pomysł przyszedł sam. Wywiesił szyld z napisem „WEJŚCIE”. czytaj więcej…

Wolność czy marzenia o wolności – wybór należy do Ciebie

Dobrzy ludzie, przejęci troską o wspólne dobro, próbują powstrzymać marsz faszystów. Marsz faszystów ulicami Warszawy, ulicami innych miast i miejscowości, marsz, który może wdeptać w ziemię naszą ojczyznę.

Kiedy kolumna wojska maszeruje drogą i wchodzi na most, pada komenda „dowolny krok!”, żeby nie wprawić mostu w drgania, które mogą doprowadzić do jego zawalenia. My wszyscy – zwolennicy demokracji liberalnej, wyznawcy humanizmu, szanujący każdego człowieka i każdemu przyznający prawo do indywidualności – czujemy odrazę do maszerowania równym krokiem w zorganizowanym szyku. Lubimy też chodzić własnymi drogami. Boimy się, żeby nikt nie wprawił naszej ojczyzny w rezonans, który skończy się katastrofą. czytaj więcej…

Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał, wrogów poszukam sobie sam!

Pawlak w „Samych swoich” protestował: – No, jakim prawem on mi na moje niebo wlata?! Śmiałem się też, kiedy mi napisano – spadaj z mojego internetu. Tymczasem przecież każdy ma prawo do prywatności. Nie każdy musi rozumieć, co piszę. Ja też nie muszę rozumieć każdego. Mogę też nie akceptować jakichś zachowań czy jakiegoś języka.

Kiedy napisałem kiedyś na Facebooku o masowych atakach hejterów na moje konta, ktoś napisał mi: – czy każdy, kto Pana krytykuje, jest hejterem? czytaj więcej…

Wolne sądy… po co to komu?

Czy musisz czekać na wyrok sądu? Przecież przeczytałeś w internecie i już wiesz. Kto jest winny, kto zasłużony, kogo należy ukarać, a kogo pochwalić. Po co tracić czas na przewód sądowy, przesłuchiwanie świadków, opinie biegłych czy chociażby zapoznawanie się z zeznaniami pokrzywdzonych. Przecież wszyscy przeczytali, wysłuchali, zobaczyli. Wyręczmy sądy. Zrobił tak Andrzej Duda w listopadzie 2015. Dlaczego nie możemy i my? czytaj więcej…

Obrona Konstytucji czy lincz?

W ostatnich miesiącach słowo Konstytucja urosło do rangi symbolu. Dla jednych to symbol walki o praworządność i demokrację, dla innych symbol walki z demokratycznie wybraną władzą. Ci drudzy odrzucają znaczenie Konstytucji, samo słowo traktują niemal jak wulgarne, są gotowi wykluczyć ze społeczeństwa, a czasem i pobić każdego, kto się z tym słowem i stojącą za nim treścią identyfikuje. Wypada jednak zapytać, czy aby ci pierwsi rozumieją, co znaczy Konstytucja? Jakie za nią stoją wartości? Jakie prawa przyznaje ona każdemu z nas – wszystkich Obywateli Rzeczypospolitej Polskiej? czytaj więcej…

Pokaż! Nie wstydź się!

Od kilku dni piszę coraz uparciej o zbliżających się wyborach samorządowych. Z komentarzy dowiaduję się, że uważacie Państwo to, co piszę, za ważne. Że chcielibyście, żeby dotarło do wszystkich, zwłaszcza do tych mniej zaangażowanych i nieaktywnych. Jakkolwiek tylko jedna osoba powiedziała, że przekaże niektóre argumenty dalej. Czyżbyśmy docierali tylko do siebie samych? Przekonywali przekonanych?

Jak jednak dotrzeć do nieprzekonanych? Do wątpiących albo przekonanych inaczej? czytaj więcej…

Nie wystarczy zagłosować!

W październiku wybierzemy najważniejszą być może dla nas władzę. Władzę, która jest najbliżej nas. Władzę, która decyduje o sprawach dla nas najważniejszych. O naszej ulicy, o naszej wodzie, o naszym chodniku. W efekcie również o wartości naszego mieszkania czy domu. I o tym, w jakim miejscu będziemy żyć. Tymczasem do dyspozycji władza samorządowa ma ogromne fundusze – nie tylko z naszych podatków, bo rozdziela również większość pieniędzy pochodzących z Unii Europejskiej.

Niemniej te wybory mają również charakter plebiscytu. Podobnie jak wybory w 1989 roku. czytaj więcej…

Polityka to zbyt poważna sprawa, żeby zostawić ją politykom

Napisałem wczoraj o zbliżających się wyborach samorządowych – Dla kogo są wybory. W odpowiedziach, komentarzach i rozmowach wokół wpisu pojawiły się głosy, że oczywiście to ważne, żeby mądrze zagłosować, ale przecież, skąd mamy się dowiedzieć, kto jest właściwym kandydatem, jak się zorientować, jakie są możliwości wyboru i w ogóle, kto nam podpowie. Najbardziej zmartwiło mnie stwierdzenie, że jeżeli kandydaci „nasi” (w domyśle prodemokratyczni) nie zaangażują się bardziej w kampanię, to przegrają. czytaj więcej…

Dla kogo są wybory?

Wynik wyborów będzie tylko drobnym wydarzeniem dla partii politycznych – nieraz przegrywali i nieraz wygrywali. Nam – obywatelom – może zmienić całe życie. Poprawić lub pogorszyć. Politycy dobrze wiedzą, jak wykorzystać dla siebie czas kampanii. My – obywatele – jeszcze się tego nie nauczyliśmy. Zamiast od polityków żądać i się domagać, próbujemy ich wychowywać. Czas pomyśleć o sobie! czytaj więcej…

Więc mnie od nienawiści obroń i od pogardy mnie zachowaj

Kiedy patrzę na to, co dzieje się wokoło, wracają do mnie słowa „Modlitwy o wschodzie słońca” Natana Tenenbauma. I widzę, jak niszczącą moc ma nienawiść. Jak destrukcyjna jest pogarda. Te dwa uczucia, złe uczucia, sączone w naszą codzienność przez populizm i populistów. Uczucia, które – wraz z lękiem i frustracją – dały zwycięstwo partii dla żartu nazwanej „Prawo i Sprawiedliwość”.

Nie boję się tych, którzy nienawidzą mnie. Nie martwię się o tych, którzy stają się przedmiotem pogardy. To nic strasznego. Ale kiedy widzę osoby mi bliskie, które poddają się nienawiści, które pałają pogardą, wzrasta we mnie niepokój. Nienawiść niszczy nienawidzącego, pogarda gardzącego. Być może to jest największe zło, jakie wsączyli rządzący dzisiaj do naszego społeczeństwa. czytaj więcej…

Wystarczy obojętność

Na placu Campo di Fiori w Rzymie spalono Giordano Bruno. Okoliczni przekupnie i przechodnie wrócili do swoich zajęć, kiedy tylko nieco przygasł płomień na stosie. Za murem warszawskiego Getta, w którym dokonywała się Zagłada, przechodnie bawili się na karuzeli przy dźwiękach skocznej muzyki. Pisał o tym Czesław Miłosz w 1943 roku w wierszu Campo d Fiori.

Aby zło zwyciężyło, wystarczy, by dobrzy ludzie nic nie robili.
Edmund Burke

15 sierpnia 2018 roku, w rocznicę Bitwy Warszawskiej, wspaniałego zwycięstwa polskiej demokracji nad totalitarnym bolszewizmem po Nowym Świecie, gdzie maszerowali kiedyś niemieccy faszyści a polscy patrioci z nimi walczyli, postanowili przemaszerować ludzie propagujący faszystowskie idee. Ponury śmiech historii. czytaj więcej…