Sianecki bije matkę a Morozowski córkę, czy na odwrót?

Czyli o odpowiedzialności za słowo każdego, a zwłaszcza dziennikarza. Wiem. Nieładny tytuł. I oparty na niesprawdzonych informacjach. A do tego zakończony znakiem zapytania, więc trudno nawet zarzucić nieprawdę. Tyle, że pewnie nikt tego nie zauważy. Bo ja nie prowadzę programu w telewizji o krajowym zasięgu. Za to każdy słyszy, co mówią redaktorzy Sianecki czy Morozowski w swoich programach. Nawet do tego, kto nie ogląda ich stacji, wiele dotrze. Jak nie wprost, to w postaci ugruntowanej opinii popartej słowami znanych dziennikarzy, nagradzanych i wyróżnianych.

A taki dziennikarz nie musi myśleć, co mówi. Czytaj więcej…

Kryzys tożsamości czy rozdwojenie jaźni?

Pisarze do piór!
Studenci do nauki!

Zbliża się 50-ta rocznica wydarzeń, które na zawsze odmieniły losy Polski. Marzec 1968 roku. Zmobilizowany przez partię aktyw robotniczy wiedział wtedy czym kto się powinien zajmować i zdecydował się użyć pałek, armatek wodnych i gazów łzawiących, żeby inteligentom to wytłumaczyć. Wiadomo, czasem siłę argumentów zastępują argumenty siły. Czytaj więcej…

Czy prawda zawsze leży po środku?

Pamiętam jeszcze czasy, kiedy ludzie mieli poglądy. Czasem własne, czasem wynikające z zaleceń przewodniej siły narodu. Ale coś wiedzieli, argumentowali, spierali się, przekonywali. Nawet dziennikarze umieli się wyrazić swoje poglądy. A przynajmniej ocenić pewne zjawiska czy zachowania z pozycji etyki czy moralności. Dzisiaj jest inaczej. Wydaje się, że opanowało nas wszechobecne Czytaj więcej…

Ręce myć, gębę myć, suknie prać – nie będzie znać

W związku z wielkim szumem wokół dziennika Rzeczpospolita postanowiłem przypomnieć sobie i niektórym znajomym jego historię. Oczywiście po pierwsze zajrzałem do swojej pamięci a po drugie do Wikipedii. Wikipedia o Rzeczpospolitej publikuje dosyć suchą informację, nie szczególnie rozbudowaną. Jednak już pierwsze fakty potwierdziły to, co miałem utrwalone w pamięci. Zestawiłem listę redaktorów naczelnych Czytaj więcej…

Telewizja pokazała a uczeni podchwycili, że jednemu psu gdzieś w Azji można przyszyć łeb od świni

Nie mówię o warsztacie. Język, forma, kultura osobista dziennikarzy, to oddzielny temat. Wiadomo – jak każdy, kto przekroczył magiczną granicę 20 lat, mogę jedynie stwierdzić, że świat schodzi na psy… Ale dobór tematów, sposób mówienia o nich i kompletny brak zrozumienia o co chodzi połączony z ogromna pewnością siebie – to niewiarygodne. Patrzę na najgłośniejsze gwiazdy naszego dziennikarstwa, na tych, o których zabijają się stacje telewizyjne i… Czytaj więcej…