Nazywam się Kijowski. Mateusz Kijowski.

Kiedy w styczniu 2017 uruchomiono przeciwko mnie agresywną nagonkę medialną, mającą na celu zdyskredytowanie mnie w oczach opinii publicznej oraz pozbawienie możliwości publicznego działania dla dobra wspólnego, nie umiałem się bronić. Nie byłem przygotowany na to, że najbliżsi współpracownicy będą publicznie kłamać i nie umiałem się w takiej sytuacji zachować. Czytaj więcej…

Budujcie arkę przed potopem

Przyjaciel alarmuje – dlaczego piszesz ciągle o sprawach tak odległych, używasz wielkich kwantyfikatorów, odcinasz się od ludzi, od bieżących wydarzeń. Tak nie zawładniesz zbiorową wyobraźnią. Dlaczego nie odpowiesz na ważne dzisiaj pytania?

Po co akurat teraz ten obywatelski projekt [Ratujmy kobiety]?
Po co [Paweł] Kasprzak lansuje ideę prawyborów?
Jak ma się odnaleźć opozycja uliczna wobec całkowitej dewaluacji opozycji parlamentarnej? Czytaj więcej…

Misja, wizja i… halucynacja

Misja, ale jaka?
Wizja, ale czego?
Halucynacja, ale po co?

Kiedy szykowałem się do matury, w kinach królował film Rolanda Joffé z genialnymi rolami Roberta De Niro i Jeremy’ego Ironsa oraz z kultową muzyką Ennio Morricone. Misja. Dzisiaj często do mnie wraca to słowo. I myśl… co to właściwie jest misja?

Nieodmiennie moje myśli wracają do kapitana Mendozy. Czytaj więcej…

Zostanę płatnym agentem

Kiedy pierwszy raz po 19 listopada 2015 zostałem zaproszony do telewizji zapytano mnie, jak mnie przedstawić. Powiedziałem, że jestem wysłannikiem KOD-u. Potem wielokrotnie mówiłem, że jestem wysłannikiem. Bo nim byłem. Wysłannikiem ludzi, którzy myśleli podobnie jak ja i chcieli, żebym mówił w ich imieniu.

Potem były funkcje, potem przestały być. Nadal byłem wysłannikiem. W międzyczasie pojawił się hejt. Najpierw ze strony władzy i posłusznych jej mediów. Później również ze strony zawistnych współpracowników. A także mediów, które co prawda władzy nie popierają, ale chętnie pożywią się sensacją. Ściągnąć kogoś z drabinki – to się dobrze sprzedaje. Poza tym – kiedy ktoś odbiera tym mediom wyłączność na przemawianie do „ciemnego ludu” – bronią się. Czytaj więcej…

Gdyby była chociaż odrobinę ładniejsza, to jeszcze bym ją zgwałcił… czyli lubię smród męskiej szatni

Kilka dni temu do sądu wpłynął akt oskarżenia wobec dwóch niezwykle inteligentnych celebrytów. Niektórzy określają ich jako prezenterów, inni jako dziennikarzy, ale być może najlepiej byłoby ich nazwać skandalistami. Nie wiadomo dlaczego postanowili wnieść do życia publicznego coś, z czym większość mniej inteligentnych ludzi się ukrywa. Najczęściej określa się to jako humor Czytaj więcej…