Histeria jako stan umysłu…

Coraz częściej atakują mnie „straszne wieści”. Parlament zaakceptował! Właściciel psa nie dopilnował! Operator wprowadza! Właściciel zmienia! Nie chcemy! Musimy! Żądamy! Protestujemy!

Gdybym dopuszczał do siebie niewielką część tych emocji w krótkim czasie skończyłbym w szpitalu psychiatrycznym. Ale zastanawiające jest, skąd się bierze taki ładunek emocjonalny w sprawach, które przecież nie są nowe. Świat się zawsze zmieniał, zawsze działy się rzeczy dobre i złe. Zawsze mieliśmy do czynienia z katastrofami i cudownymi ocaleniami. Co się stało, że nagle gotowi jesteśmy jak Rejtan rozdzierać szaty po jakimś czytaj więcej…