Co się stało z naszą klasą…

Już słyszę, że znowu zajmuję się sobą. Że piszę o sobie, że ciągle tylko ja i ja… No cóż, nie całkiem o to mi chodzi. Kto tylko tyle zauważy, lepiej żeby nie tracił czasu na czytanie. Nie do niego jest ten tekst adresowany.

W 1989 roku byłem dumny, kiedy czytałem kilka chyba zerowych numerów Gazety Wyborczej – mój Wuj był w zespole od początku i dzięki niemu należałem do uprzywilejowanego grona.

W 1991 roku podjąłem pracę w Mojej Gazecie. Poczytywałem to sobie za zaszczyt. To było moje pierwsze poważne doświadczenie zawodowe i uformowało mnie oraz pomogło zdobyć kwalifikacje zawodowe. czytaj więcej…

Misja, wizja i… halucynacja

Misja, ale jaka?
Wizja, ale czego?
Halucynacja, ale po co?

Kiedy szykowałem się do matury, w kinach królował film Rolanda Joffé z genialnymi rolami Roberta De Niro i Jeremy’ego Ironsa oraz z kultową muzyką Ennio Morricone. Misja. Dzisiaj często do mnie wraca to słowo. I myśl… co to właściwie jest misja?

Nieodmiennie moje myśli wracają do kapitana Mendozy. czytaj więcej…

Kiedy rozum śpi, to kij ma dwa końce i… nic między nimi!

Aesienaombaem…

Wieczór się zbliża, a ja powoli dochodzę do siebie. Wczoraj był ciężki dzień. A dzisiaj? Przewaliłem jakieś 10 m3 buka w belkach po 120 cm długości i od 30 do 70 cm średnicy. Do tego przerobiłem na drewno opałowe jakieś 4-5 m3. No i jeszcze jakieś 3 piwa, czytaj więcej…