Powtórzmy – o co walczymy?

Usłyszałem niedawno od dobrego znajomego, którego szanuję i z którego zdaniem się liczę, słowa „te skur****ny będą do nas za rok czy dwa strzelać”. Powiedział to wskazując na grupę policjantów ochraniających zgromadzenie, które prowadziłem. Nie od razu zrozumiałem, co usłyszałem. Trwało to kilka godzin. Ale w końcu dotarło do mnie, że miałem do czynienia z tym, z czym walczę od lat.

W 2016 roku Prawo i Sprawiedliwość uchwaliło w Parlamencie ustawę dezubekizacyjną. Ustawę, która wprowadziła do przepisów egzekwowanych przez rządzących (bo prawem tego nie chcę nazywać) odpowiedzialność zbiorową. Pracowałeś przez trzy dni w instytucji umieszczonej na liście – za wszystkie lata twojej aktywności zawodowej obetniemy ci emeryturę do minimum. To barbarzyńskie podejście do ludzi, to dewastacja prawa, to sztandarowy przykład niesprawiedliwości.

Ale… czy wrzucanie do jednego worka wszystkich, którzy dzisiaj noszą granatowe mundury, jest lepsze? Czy „my” możemy jedną kreską przekreślać wszystkich, bo „my” wiemy lepiej? Bo mamy mandat moralny? Bo wiemy i rozumiemy więcej? czytaj więcej…

Czego nam trzeba, kiedy już mamy niepodległość?

Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów w 1918 roku. Umownie świętuje się ten fakt 11 listopada, chociaż Rada Regencyjna ogłosiła niepodległość 7 listopada. Ale sanacyjni politycy wybrali po latach sporów 11 jako właściwą datę. Po wojnie święto zostało zdelegalizowane i ogłoszono nowe święto – 22 lipca. Świętowano wtedy ogłoszenie manifestu PKWN. Kiedy udało się obalić komunizm  (a może jedynie zatrzymać dążenie do komunizmu?) znowu odzyskaliśmy niepodległość i wróciliśmy do świętowania 11 listopada. To jutro, więc warto podjąć refleksję – co z tą niepodległością czytaj więcej…