Sianecki bije matkę a Morozowski córkę, czy na odwrót?

Czyli o odpowiedzialności za słowo każdego, a zwłaszcza dziennikarza. Wiem. Nieładny tytuł. I oparty na niesprawdzonych informacjach. A do tego zakończony znakiem zapytania, więc trudno nawet zarzucić nieprawdę. Tyle, że pewnie nikt tego nie zauważy. Bo ja nie prowadzę programu w telewizji o krajowym zasięgu. Za to każdy słyszy, co mówią redaktorzy Sianecki czy Morozowski w swoich programach. Nawet do tego, kto nie ogląda ich stacji, wiele dotrze. Jak nie wprost, to w postaci ugruntowanej opinii popartej słowami znanych dziennikarzy, nagradzanych i wyróżnianych.

A taki dziennikarz nie musi myśleć, co mówi. Czytaj więcej…

Ja cię uczyć każę czyli programowy hejt

Wiele osób ostatnio czuje się w obowiązku skomentować moją sytuację, moje wypowiedzi, moją postawę. Chociaż mnie nigdy nie pociągało grzebanie się w cudzych sprawach, to rozumiem, że niektórzy mają tak nudne swoje życie, że muszą się zajmować cudzym. Mógłbym zrozumieć, gdyby komentowali, oceniali czy dyskutowali. Jak widzowie, którzy przed ekranem komentują to, co na ekranie widzą. Przyzwyczaiłem się, że nie mam prawa do prywatności.

Ale pojawia się od wielu miesięcy coś, co w skrócie można by określić jako próby wychowania mnie. Czytaj więcej…