Szczęście jest najważniejsze!

Dzień, kiedy wszyscy składają Ci życzenia, zmusza do zastanowienia. Do refleksji nad własnym życiem, ale i nad życzeniami. No i do tej jednej, być może kluczowej – co jest ważne, a co mniej. Dokąd zmierzam, skąd przychodzę, czego chcę i jak to zamierzam osiągnąć.

Mój Tata powiedział kiedyś, że na rosyjskim podwodnym okręcie atomowym Kursk wszyscy byli zdrowi. Mieli na to z całą pewnością odpowiednie badania i zaświadczenia. Ale nikt nie przeżył. Bo zabrakło im szczęścia. czytaj więcej…

Jak dzisiaj dziennikarz opisze gwałt?

Coraz bardziej jestem przerażony, oglądając i czytając media. Dla wyjaśnienia muszę podkreślić, że mało mam kontaktów z mediami rządowymi oraz z mediami prorządowymi czyli z tak zwaną szczujnią.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że gimnazjalistka została brutalnie zgwałcona w parku opodal szkoły, z której wracała z zajęć pozalekcyjnych. Policja ujęła sprawcę – czterdziestolatka, wcześniej już karanego za gwałt na nieletniej. Oczywiście, jako że jest to temat atrakcyjny i na pewno przyciągnie czytelników, media prześcigają się w relacjonowaniu całej sprawy. Oto tytuły. czytaj więcej…

3 lata na ulicy… czy było warto?

Spotykamy się 2 grudnia w południe pod siedzibą byłego Trybunału Konstytucyjnego, bo tam zaczęliśmy protestować przeciwko niszczeniu Polski 3 lata temu. Te trzy lata spędziliśmy w dużej mierze na ulicy. Protestowaliśmy, demonstrowaliśmy, pikietowaliśmy, manifestowaliśmy, staliśmy, siedzieliśmy, wycieraliśmy chodniki i asfalty w całej Polsce. I co to dało?

Ileż razy słyszałem, że tak chodzimy po tych ulicach, chodzimy i nic to nie daje. czytaj więcej…

Wy nie wiecie, a ja wiem, czyli o winie opozycji totalnej…

Czy ktoś z Państwa pamięta debatę nad planem Balcerowicza? A nad wyprowadzeniem wojsk rosyjskich z Polski? Nad Konstytucją przyjętą w 1997 roku? Nad reformą emerytalną, samorządową, systemu opieki zdrowotnej czy szkolnictwa? Nad wejściem do NATO? Nad przystąpieniem do Unii Europejskiej? Nad przyjęciem wspólnej europejskiej waluty? Nad reformą służby cywilnej, służb specjalnych, prokuratury i sądownictwa? Nad zmianami w OFE? Nad zniszczeniem Trybunału Konstytucyjnego?

Choroba, która toczy nasze państwo i naszą demokrację to nie jest zły wynik wyborów. Problemem nie jest to, kto wygrał ani to, kto sprawuje władzę. Problemem jest to, że z naszego życia publicznego znikła debata. Nie wiem, czy słowo „zniknęła” jest adekwatne, bo być może nigdy w wolnej Polsce nie było debaty. Debaty – tego najsilniejszego i najważniejszego elementu demokracji. Debaty, w której nie liczy się większość, nie liczy się siła, nie liczy się przewaga. Debaty, w której ważne są argumenty, wyliczenia, fakty… Oczywiście, po takiej debacie należy podjąć decyzję i wtedy się głosuje. Tylko… kiedy ustawa przelatuje przez Sejm z drugą prędkością kosmiczną, czy jest w ogóle miejsce na zastanowienie się, nie mówiąc już o debacie? Ale przecież nie było jej i wcześniej. czytaj więcej…

40 milionów KNF i polityka gównoburzy czyli opowieść o dwóch wilkach

In flagranti. Na gorącym uczynku. Nagrano rozmowę. Zrobiono zdjęcie. Na własne uszy słyszałam, droga pani. Przecież bym nie kłamał, wszystko widziałem. Są niezbite dowody. Nie ma wątpliwości. Przecież wszyscy wiedzą. Jestem przekonana, że coś jest na rzeczy. Wszystko na to wskazuje…

A co my z tego wszystkiego rozumiemy? Niedawno ktoś w formie tryumfalnej cytował powiedzenie, że „polityka można zabić gazetą”. Dla mnie to porażka demokracji. Nie podoba mi się zabijanie polityków. Gazety zaś nie są od wydawania wyroków ale od ukazywania prawdy i odkrywania tego, co zakryte a powinno być widziane. czytaj więcej…

Trzy lata Manifestu

Za tydzień miną trzy lata od opublikowania Manifestu. Ten Manifest zapoczątkował wielkie społeczne poruszenie, wielki ruch sprzeciwu wobec niszczącej polityki rządzących, ale i przywiązania do najważniejszych wartości. Demokracji, równości, wzajemnego szacunku. Do praworządności i do porządku konstytucyjnego.

Na początku było nas na ulicach setki tysięcy. Później zaczęliśmy się koncentrować na działaniach bardziej lokalnych, w bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem. Zaczęliśmy budować prawdziwe więzi społeczne. Żmudnie ale konsekwentnie.

Nie wszyscy byli w stanie zaangażować się w tym samym stopniu. Ale wszyscy mamy w pamięci i w naszych sercach ten zryw z przełomu 2015 i 2016 roku. Tę energię i tę nadzieję. I to poczucie, że nie jesteśmy sami. czytaj więcej…

„Prawo” czy „na lewo”?

Serce mam z lewej strony. Wrażliwość mam lewicową. To oczywiste, że chętniej krytykuję stronę prawą, dla lewej starając się być bardziej wyrozumiałym. Jednak czasami konieczne jest postawienie pewnych spraw jasno i wyjaśnienie nieporozumień. Zwłaszcza, że występują one po obu stronach i są zjawiskiem powszechnym, przenikającym chyba myślenie wszystkich nas po trochu. Biorą się zaś chyba z tego, że oba słowa – „prawica” i „lewica” – mają zbliżone brzmieniem wyrazy lub wyrażenia, które zupełnie nie są zbliżone znaczeniem.

Prawica, prawo, prawość – czy coś łączy te słowa poza wspólnym źródłosłowem? Oczywiście, żeby odpowiedzieć na to pytanie ostatecznie, należałoby zacząć od ustalenia definicji. Łatwo jednak możemy odrzucić skojarzenia stosując argumentum ad absurdum. Gdyby prawicowość miała związek z prawem i z prawością to skrajna prawica byłaby czytaj więcej…

Niech prawo zawsze prawo znaczy

Jest ogromna różnica między Marszem Równości a Marszem Niepodległości.

Nie ma różnicy między zakazem Marszu Równości i zakazem Marszu Niepodległości.

Jest ogromna różnica pomiędzy powiedzeniem dziecku, że nie dostanie siódmego batona tego dnia, bo to mu szkodzi, a odmawianiem dziecku posiłku przez trzy dni.

Nie ma żadnej różnicy między pobiciem dziecka, żeby nie jadło kolejnego batona a pobiciem dziecka, które prosi o jedzenie, bo od trzech dni nie jadło. czytaj więcej…

Równość nie uświęca środków

Kiedy na początku października Prezydent Lublina zakazał zorganizowania Marszu Wolności, podniosło się wiele głosów krytykujących go za łamanie podstawowego prawa człowieka, jakim jest demonstrowanie swoich poglądów. Odsądzano prezydenta od czci i wiary. Życzono mu porażki wyborczej. Sąd ostatecznie uchylił zakaz i marsz się odbył. Policja stanęła na wysokości zadania i ochroniła manifestujących przed atakującymi ich chuliganami. Czy doprowadziła do ukarania atakujących? Tego nie wiem. Chcę wierzyć, że tak.

Kiedy dzisiaj Prezydent Warszawy zakazała zorganizowania Marszu Niepodległości, z tych samych kręgów podniosły się okrzyki zadowolenia i satysfakcji. Podstawowe prawo człowieka do demonstrowania swoich poglądów nagle przestało być ważne. czytaj więcej…

Dumni z urodzenia?

Kto z Was, Drodzy Czytelnicy, pamięta, jak się urodził? Pamięta, jak dzielnie i mężnie pomagał matce w tym trudnym przedsięwzięciu? A potem wspierał rodziców w wychowaniu siebie na dobrego Polaka? Wierzę, że odnieśliście w tych przedsięwzięciach ogromne sukcesy i macie powody do dumy.

Duma z urodzenia to dosyć powszechne uczucie. Na tyle powszechne, że myśleli i pisali o nim najwięksi myśliciele i intelektualiści. Napisał o niej też Artur Schopenhauer, filozof urodzony w Gdańsku między pierwszym a drugim rozbiorem Polski. W książce „W poszukiwaniu mądrości życia. Parerga i paralipomena.” napisał on tak:

Najmniej wartościowym natomiast rodzajem dumy jest duma narodowa. Kto bowiem nią się odznacza, ten zdradza brak cech indywidualnych, z których mógłby być dumny czytaj więcej…

Nieustające pasmo sukcesów

Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło spektakularne zwycięstwo w wyborach samorządowych. To podobno czwarte z rzędu wygrane wybory. Wszyscy w Polsce są skalą tej wygranej poruszeni. O ile mi wiadomo, kandydaci PiS będą rządzili w Zamościu i Chełmie. Być może będą rządzili również w innych metropoliach, ale takie informacje nie dotarły na razie do mnie.

Zbliżamy się wielkimi krokami do narodowego święta. 11 listopada będziemy celebrować 100 lecie odzyskania niepodległości w 1918 roku. Państwowe uroczystości oczywiście są organizowane przez organa władzy publicznej. Budżet obchodów to 200 milionów złotych. Niestety nie udało się zorganizować żadnego znaczącego wydarzenia poza całkowicie rutynowymi akademiami i zwyczajnym koncertem. Klęską zakończyły się też negocjacje z organizatorami wydarzenia cyklicznego (na mocy uchwalonej przez rządzących ustawy o zgromadzeniach), jakim jest Marsz Niepodległości. czytaj więcej…

Małżeństwo z rozsądku, czy z miłości?

Lubnauer, Schetyna, Nowacka… a gdzie Kosiniak-Kamysz? A Czarzasty? Kto jeszcze może dołączyć do tej ekipy? Ostatnie wybory pokazały, że im bardziej różnorodna ekipa, tym bardziej atrakcyjna się staje. Polityka podoba się Narodowi tym bardziej, im więcej ma zalet. Rozlicznych zalet i różnych twarzy. Twarzy, które ze sobą współpracują i zalet, które się uzupełniają. Wrażliwość społeczna, ale i odpowiedzialność za budżet. Troska o słabszych, ale i inwestycje w infrastrukturę. Różnorodność, ale i równość. Ekologia, ale i stabilność najważniejszych gałęzi przemysłu. Otwarcie na przybyszy, ale i troska o bezpieczeństwo.

Koalicja Obywatelska to wyraźny znak, że Panna-Polityka chce stać się atrakcyjniejsza, i że jest gotowa nad sobą popracować, aby bardziej się spodobać Kawalerowi-Narodowi. Widać też, że to dopiero początek. czytaj więcej…

Wygrali obywatele! Media przegrały. Politycy… mają jeszcze lekcje do odrobienia.

Frekwencja w I turze wyborów samorządowych wyniosła w 2002 r. – 44,2%, w 2006 r. – 46%, w 2010 r. – 47,3%, w 2014 r. – 47,4%. W 2018 r., według sondażu IPSOS, wyniosła 54,3% (według obecnych wskazań PKW z 80% komisji wyborczych, przed ogłoszeniem końcowych wyników). To zasadnicza zmiana. Na lepsze.

Wyborcy pokazali też, że w wyborach prezydentów, burmistrzów czy wójtów nie kierują się rekomendacjami partyjnymi, ale osobowościami kandydatów. Partia rządząca nie miała dobrych kandydatów i nie wyszli oni prawie nigdzie poza ogólne poparcie dla tej partii. Wygranymi w największych miastach są kandydaci proponujący kontynuację. To oznacza, że wyborcy nie chcą rewolucji, są generalnie zadowoleni z dotychczasowego kształtu samorządów. Stabilizacja jest tym, czego oczekujemy i potrzebujemy. Po trzech latach rewolucji prowadzonej przez rządzących to oznaka zdrowego rozsądku. czytaj więcej…

Jak nie zmarnować głosu

O tym, na kogo głosować albo nie głosować, jak wybierać i jak analizować już dzisiaj pisać nie można. Mamy ciszę wyborczą. Czas samodzielnej refleksji. Nie zamierzam jej zakłócać. Czas dostarczania argumentów, obietnic, programów lub impulsów minął. Wielu z nas już zapewne wie, na kogo zagłosuje. Niektórzy jeszcze rozważają za i przeciw. Analizują, porównują, ważą… czytaj więcej…

Użyj mocy swojego głosu

Prawo i Sprawiedliwość, jako partia wodzowska, nigdy nie miało mocnej pozycji w samorządach. W istocie, poza kilkoma średniej wielkości miastami oraz sejmikiem województwa podkarpackiego, rola tej partii jest marginalna. Dzisiaj jednak cały kapitał partii samodzielnie rządzącej od trzech lat w Polsce został rzucony na szalę, żeby podporządkować centrali wszelką inicjatywę i pomysłowość Polek i Polaków. Żeby na fali niewątpliwej popularności tej partii w polityce krajowej przejąć również politykę lokalną. I podporządkować ją prezesowi.

Bezskutecznie! czytaj więcej…

Badania dla kandydatów? Sprawdźmy IQ wyborców!

Od lat powtarza się postulat wprowadzenia badań psychiatrycznych dla kandydatów na wysokie stanowiska państwowe – również na te, gdzie pełniący je pochodzą z wyboru. Kusząca perspektywa. Jeden psychiatra miałby wydawać taką opinię? A może jakieś konsylium?

W tych najbliższych wyborach zgłoszono 191.737 kandydatów. Prawie dwieście tysięcy. Czy mamy odpowiednią liczbę psychiatrów i sądów, żeby w ciągu miesiąca od zgłoszenia kandydatów do wyborów zdążyć wszystkich przebadać? No dobrze, powiedzmy że się udało. I co dalej?

Czy gdyby stwierdzono jakąś dolegliwość, kandydat miałby być pozbawiony biernego prawa wyborczego? Kto miałby stwierdzać fakt pozbawienia obywatela jego konstytucyjnych praw? Jeden psychiatra? Jakieś konsylium? Sąd po zasięgnięciu opinii biegłych specjalistów? Znowu pojawia się pytanie o możliwości i o czas. Ale czy tylko? czytaj więcej…

Zaorać aktywniejszą połowę Polaków? Co potem?

Usłyszałem wczoraj:

Sejm zaorać, zabronować, wyciąć chwasty, posiać ziarno.

I poczułem się nieswojo. Ktoś chce mnie zaorać. Bo przecież Sejm to przedstawiciele narodu, społeczeństwa, wyborców. Ja głosowałem w wyborach parlamentarnych. Wynikiem głosowania połowy Polek i Polaków (oraz niegłosowania drugiej połowy) wybrany został Sejm w takim składzie, z jakim mamy do czynienia od trzech już prawie lat. Jeżeli ktoś chce zaorać przedstawicieli, to tak, jakby chciał zaorać tych, których oni reprezentują. W dawnych, barbarzyńskich czasach, zabijano posłańców przynoszących złe wieści. Czyżby te czasy miały wrócić? czytaj więcej…

Polepszyć czy popieprzyć? Ty wybierasz…

Głosować w wyborach w Polsce mogą tylko dorośli. Czy dlatego, że dzieci nie mają praw publicznych? Że wynik wyborów nie ma wpływu na ich życie? Że nie interesują się polityką i sprawami publicznymi? Że tylko internet, zabawa i gry komputerowe im w głowie? Sądzę, że chodzi o co innego. Że od wyborców oczekuje się świadomych i przemyślanych decyzji, zaś odpowiedzialność za życie dzieci spoczywa na ich rodzicach lub opiekunach prawnych. Czy jednak rodzice i opiekunowie głosują świadomie i mądrze?

Wszyscy chyba pamiętają przypadek prominentnego działacza społeczności LGBT, który w 2015 roku postanowił poprzeć Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich bo, jak mówił, Bronisław Komorowski i Platforma Obywatelska nic nie zrobili dla jego sprawy, to chce dać szansę konkurencji. czytaj więcej…

Tu najlepiej, tu najtaniej, tu wejście!

W małym miasteczku przy jednej z ulic w trzech sąsiednich lokalach urzędowało trzech krawców. Każdy chciał pozyskać klientów, więc w warunkach tak bezpośredniej konkurencji chciał się wyróżnić. Pierwszy pojawił się szyld „TU NAJLEPIEJ!”. To zachęciło drugiego krawca, żeby się odróżnić i pokazać, że jest atrakcyjniejszy. Szybko niedaleko zawisł szyld „TU NAJTANIEJ!”. Krawiec, który miał środkowy lokal, niemalże stracił klientów. Ci bogatsi chodzili na prawo, tam gdzie lepiej. Ci ubożsi na lewo, tam gdzie taniej. Nie czekał jednak długo. Pomysł przyszedł sam. Wywiesił szyld z napisem „WEJŚCIE”. czytaj więcej…

Wolność czy marzenia o wolności – wybór należy do Ciebie

Dobrzy ludzie, przejęci troską o wspólne dobro, próbują powstrzymać marsz faszystów. Marsz faszystów ulicami Warszawy, ulicami innych miast i miejscowości, marsz, który może wdeptać w ziemię naszą ojczyznę.

Kiedy kolumna wojska maszeruje drogą i wchodzi na most, pada komenda „dowolny krok!”, żeby nie wprawić mostu w drgania, które mogą doprowadzić do jego zawalenia. My wszyscy – zwolennicy demokracji liberalnej, wyznawcy humanizmu, szanujący każdego człowieka i każdemu przyznający prawo do indywidualności – czujemy odrazę do maszerowania równym krokiem w zorganizowanym szyku. Lubimy też chodzić własnymi drogami. Boimy się, żeby nikt nie wprawił naszej ojczyzny w rezonans, który skończy się katastrofą. czytaj więcej…