Niszczy nas populizm. Nasz populizm, nie ich!

Dla towarzystwa Cygan dał się powiesić. Lubimy być w grupie. W kupie raźniej. Ale czy umiemy walczyć o nasze prawa, o nasze wartości, wreszcie o nasz interes?

Oddaliśmy Polskę politykom. Uznaliśmy chyba, że są jak lekarz, który lepiej wie, co jest dla nas dobre. Ale politycy walczą o władzę. Nie myślą, co jest dobre dla obywateli, ale co może dać im – politykom – władzę. Szukają popularności, nie dobra obywateli.

Polityka sondażowa prowadzi nas w przepaść. My chcemy być w większości, a w każdym razie dużej grupie. Politycy chcą być tam, gdzie jest wielu obywateli. I tak nakręca się spirala ciągnąca nas wszystkich w dół. W akrobacjach lotniczych nazywa się to korkociągiem. Opadanie w dół, kręcenie się wokół własnej osi i brak sterowności. Jeżeli uda się odzyskać sterowność, akrobacja zakończy się brawami. Jeżeli się nie uda czytaj więcej…

Prawa człowieka dla każdego! Czyli dla kogo? Ja ich nie mam!

Dzisiaj, 10 grudnia, cały świat obchodzi ustanowiony przez ONZ Dzień Praw Człowieka. Podobno prawa człowieka przysługują każdemu człowiekowi. Ja jednak zostałem ich pozbawiony. Oczywiście nie mam wątpliwości, że swój udział mieli w tym rządzący dzisiaj w Polsce, podległe im media i wspierający aktywiści. Jednak w akcję pobawienia mnie praw włączyły się aktywnie media niezależne od władzy, organizacje i środowiska prodemokratyczne i prowolnościowe łącznie z tymi, które obronę praw człowieka mają wpisane do statutu a nawet w nazwie.

Jestem wyjęty spod prawa. czytaj więcej…

Oświadczenie w sprawie artykułu Jana Hartmana zamieszczonego 28 listopada 2021 na jego blogu w portalu polityka.pl pod tytułem „Komitetowi Obrony Demokracji dziękujemy!”

31 grudnia 2016 roku Jan Hartman wysłał do mnie na komunikatorze Signal taką wiadomość – „Siły i wytrwałości w walce w 2017, lwie”. Pozwolę sobie dziś napisać podobnie – Rozumu i przyzwoitości w pisaniu nie tylko w 2021, puszczyku.

Otóż, dziś dotarła do mnie obrzydliwa publikacja prof. Jana Hartmana.

Nie zamierzam się odnosić do oskarżeń, obelg i oszczerstw skierowanych w moją stronę. Zasługują na pozew sądowy, jednak ponieważ ich autor nie ma zdolności honorowej, nie zamierzam się z nim zadawać. Nie można jednak pozostawić bez komentarza haniebnych stwierdzeń dotyczących milionów polskich obywatelek i obywateli. czytaj więcej…

Z ręką w nocniku, czyli mądry Polak po szkodzie

Mówi się, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Nie w Polsce. W Polsce ojcowie sukcesu mają wielu wrogów, a porażkę czczą wszyscy. Wiadomo, kiedy sąsiad ma dwie krowy, a ja jedną, to nie będę próbował zdobyć drugiej, ale zrobię wszystko, żeby sąsiadowi co najmniej jedna zdechła. Jesteśmy przywiązani do równości. A dokładniej… do tego, żeby nikt nie był równiejszy niż ja. Pilnujemy, żeby nikt nie był wyższy, lepszy, szybszy… czytaj więcej…

Powtórzmy – o co walczymy?

Usłyszałem niedawno od dobrego znajomego, którego szanuję i z którego zdaniem się liczę, słowa „te skur****ny będą do nas za rok czy dwa strzelać”. Powiedział to wskazując na grupę policjantów ochraniających zgromadzenie, które prowadziłem. Nie od razu zrozumiałem, co usłyszałem. Trwało to kilka godzin. Ale w końcu dotarło do mnie, że miałem do czynienia z tym, z czym walczę od lat.

W 2016 roku Prawo i Sprawiedliwość uchwaliło w Parlamencie ustawę dezubekizacyjną. Ustawę, która wprowadziła do przepisów egzekwowanych przez rządzących (bo prawem tego nie chcę nazywać) odpowiedzialność zbiorową. Pracowałeś przez trzy dni w instytucji umieszczonej na liście – za wszystkie lata twojej aktywności zawodowej obetniemy ci emeryturę do minimum. To barbarzyńskie podejście do ludzi, to dewastacja prawa, to sztandarowy przykład niesprawiedliwości.

Ale… czy wrzucanie do jednego worka wszystkich, którzy dzisiaj noszą granatowe mundury, jest lepsze? Czy „my” możemy jedną kreską przekreślać wszystkich, bo „my” wiemy lepiej? Bo mamy mandat moralny? Bo wiemy i rozumiemy więcej? czytaj więcej…

List otwarty Mateusza Kijowskiego do Adama Michnika

„Rewolucja wyzwala ludzi, ale wyzwala też w ludziach podłość, zawiść i okrucieństwo.”
Źródło: Nasza przemoc, nasza zaraza, „Gazeta Wyborcza”, 23–25 kwietnia 2011
Autor: Adam Michnik

Drogi Adamie,

(Pozwalam sobie tak się do Ciebie zwrócić, bo tak się do siebie zwracaliśmy, kiedy prowadziliśmy u Ciebie nocne Polaków rozmowy.)

Wierzę, że wartości, które spowodowały, że się spotkaliśmy i polubiliśmy, nadal są dla nas obu ważne. Co prawda rok temu napisałeś, że nie znajdziesz w najbliższym czasie okienka, żeby ze mną porozmawiać, ale to na pewno wynikało z Twojego napiętego harmonogramu w obronie polskiej demokracji i wolnych mediów.

Piszę do Ciebie dzisiaj, bo podziwiam Twoje wczorajsze wystąpienie w obronie białoruskiego opozycjonisty, Romana Protasiewicza, który został zatrzymany w bezprecedensowej akcji-prowokacji policji politycznej, który jest bity i poniżany, który stał się symbolem walki o Wolną Białoruś.

Podziwiam, ale martwię się i trochę dziwię, że w tym samym czasie nie zauważasz tego, co się dzieje w Twoim kraju, w Polsce. czytaj więcej…

Arytmetyka, ideologia, wartości…

276. Pamiętacie jeszcze taką liczbę? Koło parlamentarne bez udziału w wyborach… możliwe? Lider, który nigdy nie podjął żadnej ważnej decyzji, jak chłopcy z legendarnych boysbandów, którzy zostali wyselekcjonowani, żeby nieść twórczość tych, co mają pieniądze i wpływ na rynek?

Jest arytmetyka. Zgodnie z nią Lewica z Konfederacją, Porozumieniem, Koalicją Polską i Solidarną Polską mogą spokojnie obalić rząd. Jeżeli dołączyłaby do nich Koalicja Obywatelska, mogliby zgłosić konstruktywne wotum nieufności i powołać własnego premiera. A potem cały rząd.

Antyfaszyści z faszystami, liberałowie z socjałami, narodowcy z internacjonalistami. Szeroka koalicja… ale w imię czego? czytaj więcej…

Inaczej się uduszę

W ostatnich dniach doświadczyłem dziwnych zachowań kilku moich znajomych. Bardziej i mniej publicznych zachowań. Łączy te zachowania jedno – nie mieszczą się w moich normach, ponieważ wyrażają brak szacunku dla innych ludzi, służą wyrażeniu swojej pogardy, a to wszystko w duchu – nie mogę powstrzymywać przecież swoich emocji. Tak zresztą niektóre z tych zachowań były tłumaczone przez ich „wykonawców”. Nie. Nie ma mojej zgody.

Akceptacja dla wyrażania emocji sprzecznych z powszechnie przyjętymi normami społecznymi to akceptacja dla przemocy w przestrzeni publicznej, to akceptacja dla przemocy domowej, to akceptacja dla agresji i nienawiści. Ja tych zachowań nie mogę autoryzować, nie mogę akceptować, nie mogę propagować. Nie. Bo ich wyrażanie czy akceptowanie oznaczałoby, że dopuszczam wokół siebie to, z czym walczę nieco dalej od siebie. czytaj więcej…

Grzeczni już byliśmy?

Chodzenie z kartonikami, chorągiewkami i balonikami nic nie daje, trzeba ostrzej. Skończyły się miłe rozmowy, teraz bierzemy się za działanie. Grzeczni już byliśmy, teraz będzie zdecydowanie i konkretnie.

Słyszycie takie głosy w opozycji chodnikowej w ostatnich miesiącach? Ja to słyszę od pięciu lat. Pięciu i pół w zasadzie niemal, bo od połowy grudnia 2015 roku. I ciągle ktoś te mniej grzeczne rzeczy, zdecydowane i konkretne, bez baloników, kartoników i chorągiewek – ciągle ktoś to robi. Pojawia się zatem pytanie zasadnicze – czy na bazie osiągnięć można udowodnić, albo chociaż uprawdopodobnić, że jak się jest grzecznym, to się nic nie osiąga, ale kiedy się przestaje być grzecznym, to efekty przychodzą niemal automatycznie? A może chociaż tyle, że jednak cokolwiek się udało uzyskać radykalnymi metodami – cokolwiek, co przy stosowaniu metod pokojowych i cywilizowanych było nie do osiągnięcia? czytaj więcej…

Bo między Bugiem a Odrą i Nysą…

— Nasza jest Polska tylko! Tylko my – Polacy! Jest tylko jedna racja! I ja! My ją mamy!
— Jedna jest racja, lecz ona jest przy nas!
— Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!

Od długiego czasu słuchając dyskusje i spory wśród tzw. działaczy ulicznych (celowo nie używam innych określeń, które zostały zaanektowane i opatrzone różnymi konotacjami) przeżywam bardzo silne odczucie déjà vu. Wszystko już było. W tym przypadku powtarzamy niemal słowo w słowo listę dialogową z zacytowanej powyżej debaty politycznej zaprezentowanej w Dniu Świra Marka Koterskiego.

Przypomina mi się też wierszyk autorstwa Ludwika Jerzego Kerna, który jakieś 40-50 lat temu usłyszałem od mojego Taty:

Bo między Bugiem a Odrą i Nysą
To najważniejsze z wszystkich my są.

Takie narzekania oczywiście również już nieraz słyszałem. Dlatego nie chcę dłużej narzekać, ale… czytaj więcej…

Zajmowanie się cudzą przyzwoitością jest nieprzyzwoite

Przyzwoitość to pilnowanie siebie. Oczywiście, kiedy ktoś obok łamie prawo, walczymy. Kiedy ktoś atakuje bezbronnych bronimy. Kiedy ktoś kłamie, oszukuje, naciąga – reagujemy. Ale… walcząc o to, co najważniejsze, nie musimy oceniać ludzi. Odpowiadamy na ich działania i wypowiedzi. To dobrze działa, dopóki nie uznamy, że posiedliśmy owoc z Drzewa wiadomości dobrego i złego. Wtedy nagle gubimy się i zaczynamy sobie szkodzić.

Jan Sztaudynger napisał fraszkę pod tytułem Rada.

Nie narzucaj światu
swojego formatu.

Od pewnego czasu wśród ludzi działających jeszcze „na ulicy” słyszę coraz więcej porad, ocen i zaleceń wygłaszanych przez samozwańcze, społecznie działające „autorytety”. Trzeba robić to, a nie tamto. Powinniście teraz być tutaj a nie tam. Róbcie to, co wam mówię, bo to jest najlepsze i jedynie słuszne. Zachowujcie się tak, jak ja, a nie tak, jak wy. Co wy robicie? Dlaczego nie ma was tam, gdzie powinniście być? Dokąd prowadzicie tych ludzi? Dlaczego jest was tak mało? Powinno was być więcej! czytaj więcej…

Z kim i o co walczę?

Czasem warto sobie przypomnieć, bo w ferworze walki łatwo zapomnieć. Można skoncentrować się na bieżących przeszkodach i stracić z oczu cel.

Po pierwsze – nie walczę z ludźmi. Nawet z tymi, którzy dzisiaj służą systemowi. Każdy człowiek, jako człowiek, ma swoje prawa. Tylko szacunek dla tych praw pozwala nam domagać się jego odpowiedzialności za popełnione wykroczenia czy przestępstwa. Nie walczę z ludźmi, walczę z systemem.

Nie walczę z policjantami, chociaż walczę z bezprawnymi działaniami policji. Nie walczę z wyborcami, którzy umożliwili narodziny dyktatury, chociaż walczę z dyktaturą. Bardziej zależy mi na obaleniu tej dyktatury, niż na pognębieniu jej funkcjonariuszy, chociaż liczę, że jej przywódcy poniosą odpowiedzialność nie tyko polityczną, ale i karną. czytaj więcej…

¡No pasarán!, czyli język ma znaczenie

Jestem zwolennikiem feminatywów. Tak, wiem, zaraz usłyszę, że to często głupio brzmi. Premierka? Pilotka? Adwokatka? Ale przecież to tylko subiektywne odczucia wynikające z przyzwyczajeń lub ich braku. Dlaczego pilotka miałaby być bardziej kontrowersyjna, dzisiaj, niż pilot? Mało kto pamięta czapkę pilotkę, ale każdy ma co najmniej kilka pilotów do różnych urządzeń.

Język ma znaczenie, i dopóki nie uznamy w języku równości płci, nie osiągniemy tej równości w realu. Oczywiście, po drodze dojdzie do kilku zabawnych sytuacji i sporów. Ale rozstrzygnie je praktyka, czyli demokratycznie my wszyscy.

Ale przecież nie tylko feminatywy kształtują świadomość nas wszystkich. Od pięciu lat żyjemy czytaj więcej…

Wielki Brat – Facebook, czyli moje najdłuższe 3 dni w życiu?

Do „wejścia na Facebooka” skłoniły mnie moje dzieci dziesięć lat temu. One używały tego portalu do komunikowania się ze znajomymi i chciały ułatwić sobie kontakt ze mną. Z początku nie było mi łatwo, mimo że „żyję z komputerem od pierwszej połowy lat 80-tych”. Ale załapałem. Zobaczyłem, że to wspaniałe narzędzie do społecznej komunikacji i organizowania się ludzi do wspólnych przedsięwzięć.

Za pośrednictwem Facebooka zorganizowałem lub uczestniczyłem w licznych przedsięwzięciach. Przedsięwzięciach, które miały istotne znaczenie i mogły być wyrazem powszechnych oczekiwań czy poglądów. Na przełomie 2015 i 2016 roku, kiedy założyłem grupę Komitet Obrony Demokracji zaangażowanie społeczne przerosło moje wyobrażenia. Ruch społeczny, który wtedy powstał, miał niewątpliwie istotne znaczenie dla przemian społecznych i zmiany świadomości obywateli w Polsce. Musiałem swoje prywatne konto zmienić w stronę (tzw. Fanpage) i założyć nowy profil prywatny. czytaj więcej…

Po pierwsze nie mamy armat…

Tylko konferencje prasowe robicie, a tu trzeba działać! Czas chodzenia z chorągiewkami i śpiewania się skończył! Nie pozwolimy, żeby nam to zrobili! Nie ustąpimy ani na krok!

Znacie takie teksty? Każdy je słyszał. Dzisiaj, wczoraj, dwa lata temu i cztery lata temu też. Pięć lat temu też byli tacy, co domagali się zdecydowanych działań i natychmiastowego zatrzymania destrukcji państwa. Usłyszycie je jeszcze wiele razy.

To się nazywa radykalizm. Tym się różni od planowego, świadomego działania, że pomija uwarunkowania i rzeczywistość, zazwyczaj też mówi o ostatecznym celu, nie analizując możliwych dróg dotarcia do niego. czytaj więcej…

Tchórz, kłamca i zdrajca nie ma zdolności honorowej

Sąd Rejonowy w Pruszkowie orzekł, w nieprawomocnym jeszcze wyroku, że nie przywłaszczyłem sobie żadnych pieniędzy, że decyzje w sprawie mojego wynagrodzenia zostały podjęte zgodnie z prawem i z wewnętrznymi zasadami, że nie doszło w tej kwestii do żadnego naruszenia prawa. Pozostały wątpliwości co do sposobu realizacji wypłat i tutaj nie udało się obronie wyjaśnić wszystkiego do końca w pierwszej instancji – dlatego będziemy wnosić apelację i wyjaśniać szczegóły w postępowaniu odwoławczym.

Jednak nadal, zwłaszcza w mediach społecznościowych oraz w TVPiS – tubie propagandowej rządzących – ponawiane są pomówienia pod moim adresem. Nie odnoszę się do funkcjonariuszy dyktatury (proszę zwrócić uwagę, że to słowo powstaje z połączenia dwóch słów – „dykta” i „tektura”), ci z założenia nie mają zdolności honorowej i nie odpowiadają za swoje słowa. Nie odnoszę się również do hejterów, trolli i anonimowych lub prawie anonimowych „internetowych bojowników”. Kto nic nie wie, a opiera się na plotkach, nie jest wiarygodnym źródłem, nie jest też partnerem do dyskusji. Z powodu braku wiedzy opiera się na wierze, co jak wiadomo nie jest dobrym punktem do podjęcia rozmowy. czytaj więcej…

Dzieje jednego słowa – LITERIADA

Kiedy prawie trzy lata temu dołączyłem do grona osób organizujących cotygodniową niedzielną pikietę pod pałacem namiestnikowskim, postanowiłem ją upowszechnić i rozpropagować. Wtedy staliśmy pod nazwą KARTONIADA. Tak nazywali się ludzie, którzy od początku niemal protestów obywatelskich po wyborach 2015 pojawiali się na marszach z hasłami wypisanymi po jednej literze na wielkich kartonach na biało. My używaliśmy nieco mniejszy kartonów i czarnych liter. Nazwa kartoniada była dotąd słowem powszechnym raczej, niż nazwą własną. Ale żeby uniknąć sporów i niesnasek postanowiłem się skontaktować z organizatorami tej kartoniady.

Od osoby, z którą rozmawiałem, dowiedziałem się, że ona nie ma nic przeciwko, ale inni mogą się sprzeciwiać. Niby słowo powszechnie używane, ale… dobrze. Zacząłem myśleć. Wymyśliłem – LITERIADA. Pod ta nazwą zacząłem propagować nasze wydarzenie. Przyjęło się. W ostatnią niedzielę odbyła się 165. Literiada w Warszawie. czytaj więcej…

Podróbka nie będzie prezydentem

Brat, który na co dzień mieszka za granicą, pytał mnie, jak to z tymi wyborami w maju. Zacząłem opowiadać. O uchwalonym prawie, o wyciekających bezprawnie drukowanych pakietach, o niepewności co do terminu i tak dalej. Wszyscy to znamy.

A on na to — ja wiem, ja też tak kiedyś zrobiłem. I zaczął opowieść. — Był rok szkolny 1972/1973 – chodziłem do pierwszej klasy. Niektórzy koledzy w szkole przynosili gumę balonową Donald. A ja rzadko mogłem dostać zwykłą, listkową. Zwykła kosztowała 1zł, Donald po podwyżce 7zł. Nie moglem tego znieść. W każdym warzywniaku leżały te Donaldy, a ja nie miałem 7zł. W końcu wpadłem na pomysł. Wyciąłem z tektury piękne kółko, starannie napisałem na nim 7 i poszedł do warzywniaka w drodze ze szkoły. Poprosiłem o Donalda, dostałem go i usłyszałem – 7 złotych poproszę. Dałem moją starannie wyprodukowaną monetę. czytaj więcej…

Teraz Ku.wa MY?!?!?

Kiedy wychodziliśmy na ulice w końcu 2015 roku główną motywacją było to, że rządzący łamią zasady praworządności. Nie trzeba przypominać o odmowie zaprzysiężenia sędziów TK, o ułaskawieniu „niewinnego” Mariusza Kamińskiego (bez prawomocnego wyroku), o wyrzucaniu z pracy dziennikarzy zadających członkom nowego rządu niewygodne pytania, o próbach cenzurowania przedstawień teatralnych… każdy pamięta – to i wiele więcej. Walczyliśmy o zasady i o wartości.

Dzisiaj nagle słyszę, że najważniejsze jest, żeby odsunąć ich od władzy i obsadzić kogoś z naszych. Nieważne jak, nieważne czy w zgodzie z prawem, z Konstytucją (na którą tak lubimy się powoływać), czy w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Nieważne, czy ktoś się przy okazji zarazi koronawirusem. Nieważne, ile osób w wyniku tej „usługi pocztowej” umrze. Ważne, żeby obsadzić naszego. czytaj więcej…

Gra w trzy karty

Słyszę głosy, że trzeba spróbować w maju wygrać wybory prezydenckie i odsunąć Dudę od władzy. Widziałem kiedyś na bazarku kolejkę chętnych do gry w trzy karty. Oni dokładnie widzieli, gdzie jest ta właściwa karta, jak się przemieszcza i mieli pewność, że wygrają. A potem odchodzili biedniejsi o jedną albo i kilka stawek. Podchodząc wyglądali dokładnie jak ci, co dzisiaj wiedzą, jak pokonać PiS. Odchodząc mieli zupełnie inny wyraz twarzy i inny nastrój. Nie mam wątpliwości, że po wyborach tak samo będą wyglądać dzisiejsi specjaliści od wygranej.

Kiedy przystępujesz do gry musisz znać jej zasady. W hazardzie pierwsza zasada brzmi – ten kto rozdaje (bank, kasyno), zawsze wygrywa. Jakie zasady obowiązują w Polsce w 2020 roku? czytaj więcej…