Po pierwsze nie mamy armat…

Tylko konferencje prasowe robicie, a tu trzeba działać! Czas chodzenia z chorągiewkami i śpiewania się skończył! Nie pozwolimy, żeby nam to zrobili! Nie ustąpimy ani na krok!

Znacie takie teksty? Każdy je słyszał. Dzisiaj, wczoraj, dwa lata temu i cztery lata temu też. Pięć lat temu też byli tacy, co domagali się zdecydowanych działań i natychmiastowego zatrzymania destrukcji państwa. Usłyszycie je jeszcze wiele razy.

To się nazywa radykalizm. Tym się różni od planowego, świadomego działania, że pomija uwarunkowania i rzeczywistość, zazwyczaj też mówi o ostatecznym celu, nie analizując możliwych dróg dotarcia do niego. czytaj więcej…

Tchórz, kłamca i zdrajca nie ma zdolności honorowej

Sąd Rejonowy w Pruszkowie orzekł, w nieprawomocnym jeszcze wyroku, że nie przywłaszczyłem sobie żadnych pieniędzy, że decyzje w sprawie mojego wynagrodzenia zostały podjęte zgodnie z prawem i z wewnętrznymi zasadami, że nie doszło w tej kwestii do żadnego naruszenia prawa. Pozostały wątpliwości co do sposobu realizacji wypłat i tutaj nie udało się obronie wyjaśnić wszystkiego do końca w pierwszej instancji – dlatego będziemy wnosić apelację i wyjaśniać szczegóły w postępowaniu odwoławczym.

Jednak nadal, zwłaszcza w mediach społecznościowych oraz w TVPiS – tubie propagandowej rządzących – ponawiane są pomówienia pod moim adresem. Nie odnoszę się do funkcjonariuszy dyktatury (proszę zwrócić uwagę, że to słowo powstaje z połączenia dwóch słów – „dykta” i „tektura”), ci z założenia nie mają zdolności honorowej i nie odpowiadają za swoje słowa. Nie odnoszę się również do hejterów, trolli i anonimowych lub prawie anonimowych „internetowych bojowników”. Kto nic nie wie, a opiera się na plotkach, nie jest wiarygodnym źródłem, nie jest też partnerem do dyskusji. Z powodu braku wiedzy opiera się na wierze, co jak wiadomo nie jest dobrym punktem do podjęcia rozmowy. czytaj więcej…

Dzieje jednego słowa – LITERIADA

Kiedy prawie trzy lata temu dołączyłem do grona osób organizujących cotygodniową niedzielną pikietę pod pałacem namiestnikowskim, postanowiłem ją upowszechnić i rozpropagować. Wtedy staliśmy pod nazwą KARTONIADA. Tak nazywali się ludzie, którzy od początku niemal protestów obywatelskich po wyborach 2015 pojawiali się na marszach z hasłami wypisanymi po jednej literze na wielkich kartonach na biało. My używaliśmy nieco mniejszy kartonów i czarnych liter. Nazwa kartoniada była dotąd słowem powszechnym raczej, niż nazwą własną. Ale żeby uniknąć sporów i niesnasek postanowiłem się skontaktować z organizatorami tej kartoniady.

Od osoby, z którą rozmawiałem, dowiedziałem się, że ona nie ma nic przeciwko, ale inni mogą się sprzeciwiać. Niby słowo powszechnie używane, ale… dobrze. Zacząłem myśleć. Wymyśliłem – LITERIADA. Pod ta nazwą zacząłem propagować nasze wydarzenie. Przyjęło się. W ostatnią niedzielę odbyła się 165. Literiada w Warszawie. czytaj więcej…

Podróbka nie będzie prezydentem

Brat, który na co dzień mieszka za granicą, pytał mnie, jak to z tymi wyborami w maju. Zacząłem opowiadać. O uchwalonym prawie, o wyciekających bezprawnie drukowanych pakietach, o niepewności co do terminu i tak dalej. Wszyscy to znamy.

A on na to — ja wiem, ja też tak kiedyś zrobiłem. I zaczął opowieść. — Był rok szkolny 1972/1973 – chodziłem do pierwszej klasy. Niektórzy koledzy w szkole przynosili gumę balonową Donald. A ja rzadko mogłem dostać zwykłą, listkową. Zwykła kosztowała 1zł, Donald po podwyżce 7zł. Nie moglem tego znieść. W każdym warzywniaku leżały te Donaldy, a ja nie miałem 7zł. W końcu wpadłem na pomysł. Wyciąłem z tektury piękne kółko, starannie napisałem na nim 7 i poszedł do warzywniaka w drodze ze szkoły. Poprosiłem o Donalda, dostałem go i usłyszałem – 7 złotych poproszę. Dałem moją starannie wyprodukowaną monetę. czytaj więcej…

Teraz Ku.wa MY?!?!?

Kiedy wychodziliśmy na ulice w końcu 2015 roku główną motywacją było to, że rządzący łamią zasady praworządności. Nie trzeba przypominać o odmowie zaprzysiężenia sędziów TK, o ułaskawieniu „niewinnego” Mariusza Kamińskiego (bez prawomocnego wyroku), o wyrzucaniu z pracy dziennikarzy zadających członkom nowego rządu niewygodne pytania, o próbach cenzurowania przedstawień teatralnych… każdy pamięta – to i wiele więcej. Walczyliśmy o zasady i o wartości.

Dzisiaj nagle słyszę, że najważniejsze jest, żeby odsunąć ich od władzy i obsadzić kogoś z naszych. Nieważne jak, nieważne czy w zgodzie z prawem, z Konstytucją (na którą tak lubimy się powoływać), czy w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Nieważne, czy ktoś się przy okazji zarazi koronawirusem. Nieważne, ile osób w wyniku tej „usługi pocztowej” umrze. Ważne, żeby obsadzić naszego. czytaj więcej…

Gra w trzy karty

Słyszę głosy, że trzeba spróbować w maju wygrać wybory prezydenckie i odsunąć Dudę od władzy. Widziałem kiedyś na bazarku kolejkę chętnych do gry w trzy karty. Oni dokładnie widzieli, gdzie jest ta właściwa karta, jak się przemieszcza i mieli pewność, że wygrają. A potem odchodzili biedniejsi o jedną albo i kilka stawek. Podchodząc wyglądali dokładnie jak ci, co dzisiaj wiedzą, jak pokonać PiS. Odchodząc mieli zupełnie inny wyraz twarzy i inny nastrój. Nie mam wątpliwości, że po wyborach tak samo będą wyglądać dzisiejsi specjaliści od wygranej.

Kiedy przystępujesz do gry musisz znać jej zasady. W hazardzie pierwsza zasada brzmi – ten kto rozdaje (bank, kasyno), zawsze wygrywa. Jakie zasady obowiązują w Polsce w 2020 roku? czytaj więcej…

Co się stało z naszą klasą…

Już słyszę, że znowu zajmuję się sobą. Że piszę o sobie, że ciągle tylko ja i ja… No cóż, nie całkiem o to mi chodzi. Kto tylko tyle zauważy, lepiej żeby nie tracił czasu na czytanie. Nie do niego jest ten tekst adresowany.

W 1989 roku byłem dumny, kiedy czytałem kilka chyba zerowych numerów Gazety Wyborczej – mój Wuj był w zespole od początku i dzięki niemu należałem do uprzywilejowanego grona.

W 1991 roku podjąłem pracę w Mojej Gazecie. Poczytywałem to sobie za zaszczyt. To było moje pierwsze poważne doświadczenie zawodowe i uformowało mnie oraz pomogło zdobyć kwalifikacje zawodowe. czytaj więcej…

Tysiąc pięćset sto dziewięćset, czyli piąty Sylwester na ulicy

Dowiedziałem się, że są ludzie, którzy zrobią wszystko, żeby się znaleźć bliżej. I w zasadzie nie ma znaczenia, bliżej czego. Bliżej obiektywu, bliżej centrum decyzyjnego, bliżej korzyści, bliżej władzy, bliżej czegokolwiek, co może mieć moc przyciągania. Czy nauczyłem się ich rozpoznawać? czytaj więcej…

4 lata i co dalej?

3 grudnia 2015 roku wcześnie rano zebraliśmy się po raz pierwszy pod Trybunałem Konstytucyjnym. Staliśmy do wieczora. To była całodniowa pikieta rotacyjna. Wtedy Trybunał Konstytucyjny obradował nad uchwaloną latem 2015 roku ustawą o Trybunale Konstytucyjnym oraz wyborem przez koalicję PO-PSL pięciu sędziów Trybunału. Z tych pięciu trzech powinno być już zaprzysiężonych przez Prezydenta RP. My na ulicy wspieraliśmy wtedy obradujących niezawisłych sędziów.

Jutro – 3 grudnia 2019 – zakończy się kadencja kolejnych 3 sędziów TK. Na ich miejsce Sejm już wybrał. Oczywiście trzech prawidłowo wybranych sędziów z 2015 roku nadal czeka na zaprzysiężenie. Ale nowo wybrani niebawem zaczną urzędowanie. Urzędowanie, bo chyba inaczej tego czytaj więcej…

Jam nie z soli ani z roli…

Nie jestem politykiem. Jestem obywatelem. Pojawiłem się w przestrzeni publicznej, bo nie chciałem się godzić na zło. W 2010 zacząłem walczyć o prawa dzieci i ojców. W 2015 zaangażowałem się w kilka inicjatyw. Najpierw sprzeciw wobec kultury gwałtu. Później popularyzację nauki i walkę z zabobonem. Na koniec, w listopadzie 2015 podjąłem walkę o demokrację. Demokrację, która wtedy właśnie zaczęła być gwałcona przez rządzących.

Hetman Stefan Czarniecki znalazł się w hymnie polskim być może niezasłużenie. czytaj więcej…

Przegrywa ten, kto wie lepiej

Słyszę coraz liczniejsze głosy wzywające do przekonania wszystkich, że muszą w jesiennych wyborach uratować kraj i głosować przeciwko PiS. Są przy tym używane porównania do samolotu w Smoleńsku albo do różnych innych sytuacji tuż przed jakąś tragedią. Nie warto straszyć PiS-em. To już nie działa.

Nie wierzysz? To znajdź sobie w internecie listę afer czytaj więcej…

Stłuc termometr? Powinno pomóc…

Jest kilka sposobów radzenia sobie z podwyższoną temperaturą – można stłuc termometr, można zwalczać objawy, można leczyć przyczynę. Dokładnie tak samo jest z obniżonym poparciem wyborców. Można udawać, że to nieprawda. Można wykonać ruchy pozorne. Można dotrzeć do przyczyn i się z nimi zmierzyć. czytaj więcej…

Polityka – wartości, układy czy zapasy w błocie?

Polityka. Jak się ją robi? Jak chcielibyśmy, żeby się ją robiło?

Gabinety z zasłoniętymi oknami, zadymione, potajemne spotkania, ustalenia w wąskim gronie. Dzielenie ról, przyznawanie stanowisk, miejsc na listach, zaszczytów.

Gabinety, samochody, personel, kierowcy. Kto mocniejszy, kto sprytniejszy, kto czytaj więcej…

Nienawiść moją ojczyzną?

Wiem – nikt dzisiaj nie czyta poezji. Ale może jeszcze ktoś pamięta „Ten jest z ojczyzny mojej” Antoniego Słonimskiego:

Ten, co o własnym kraju zapomina.
Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
Bratem się czuje Jugosłowianina,
Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski,

Z matką żydowską nad pobite syny
Schyla się, ręce załamując żalem,
Gdy Moskal pada – czuje się Moskalem,
Z Ukraińcami płacze Ukrainy,

Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
Francuzem jest, gdy Francja cierpi, Grekiem –
Gdy naród grecki z głodu obumiera,
Ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem.

czytaj więcej…

Nie bądź idiotą, pomyśl w końcu o sobie!

Modnie jest dzisiaj narzekać na elektorat. Że głupi, że nic nie rozumie, że daje się kupować. Normalnie matoły same. Do tego chodzą po ulicach i hałasują. Na przykład w Boże Ciało. Kto to słyszał? Dzieci do pedofilów posyłają, jeszcze im na tacę wrzucają… O co im w ogóle chodzi?

Są i tacy, co inaczej narzekają. W tyłkach im się poprzewracało! Mówią o jakichś trybunałach, a tu człowiek nie ma co do garnka włożyć. Dzieci chcą zabijać albo oddawać pedałom. Dwóch mężczyzn razem? Ulice blokują, nie da się przejść czy przejechać. Dzieciom oczy trzeba zasłaniać. O co im w ogóle chodzi?

Wniosek jest jednak wspólny. czytaj więcej…

Fanatyzm zabija, czyli 9 sposobów na piątą wygraną Kaczyńskiego

Fanatyzm to silna wiara w coś z wyłączeniem krytycznego myślenia. Z reguły ośmiesza i kompromituje to, co wciąga na sztandary. Ponieważ zaobserwowałem objawy fanatyzmu po stronie demokratycznej, z którą się w pełni identyfikuję i z którą wiążę nadzieje na przyszłość, pozwolę sobie przedstawić moją diagnozę. Skupi się ona wokół szkodliwych tez głoszonych przez fanatyków.

Ze względu na silną identyfikację fanatyków z ugrupowaniem, które popierają, będę przedstawiał ich jako jedną grupę. Mam oczywiście świadomość, że to, co mówią dzisiaj fanatycy z zewnątrz, nie jest przekazem formułowanym przez polityków odpowiedzialnych za sukces w wyborach. czytaj więcej…

Popierać, nie przeszkadzać!

Od 43 miesięcy protestuję na ulicach przeciwko łamaniu prawa i zasad współżycia społecznego przez polityków partii rządzącej. Namawiałem też do angażowania się w politykę. Zachęcałem nie tylko żeby wstępować do partii, ale również żeby komunikować się z politykami, przedstawiać im swoje oczekiwania, preferencje czy aspiracje aby mogli je uwzględniać w swoich działaniach. Wydawało mi się, że to oczywista metoda popierania polityków i konieczne jest jej wzmocnienie.

Kiedy jednak znajomi postanowili zorganizować pikietę pod biurem Platformy Obywatelskiej przeciwko umieszczaniu na listach wyborczych osób o bardzo złej reputacji w środowisku, którego poparciem chcieliby się szczycić, uznałem początkowo, że nie powinienem się angażować. czytaj więcej…

Całujcie mnie wszyscy w dupę, czyli elity są nagie!

Jacek Poniedziałek raczył w jakimś komentarzu na FB napisać „patrząc na to co Kijowski zrobił z KODem”. Mimochodem, niemal niepostrzeżenie, bez wchodzenia w szczegóły. Bo też co więcej mógłby napisać? Przecież nic nie wie. To typowe.

Wybitny profesor filozof, zaangażowany w różne aktywności społeczne, kulturowe, cywilizacyjne podchodzi do mojego znajomego i pyta — to jak to z tym Kijowskim było? — To dłuższa opowieść, chętnie wyjaśnię — słyszy i… odpowiada — A, jak dłuższa, to nie. czytaj więcej…

Lepszy „gorszy sort”?

W połowie grudnia 2015 Jarosław Kaczyński zdefiniował linię podziału w Polsce. To wtedy zafunkcjonowało pojęcie „gorszy sort”, chociaż lider obejmującej właśnie absolutną władzę w Polsce siły politycznej użył określenia „najgorszy sort”. Nie o stopniowanie tu jednak chodzi, a o ideę.

Sortowanie. Dzielenie. Wartościowanie. Podzielił nas, Polaków, na dwa plemiona? Skłócił? Stawiam tezę, że tymi niestosownymi słowami jedynie opisał rzeczywistość. Rzeczywistość, której sam jest ważnym elementem. Rzeczywistość, w której my wszyscy, a przynajmniej zdecydowana większość z nas, mamy skłonność do oceniania i wartościowania innych. czytaj więcej…