Szok pourazowy – jak z tego wyjść?

Nie pisałem od ponad dwóch miesięcy. Nie pisałem, bo jestem w szoku. Szoku pourazowym. Najgorsze jest to, że nie potrafię dokładnie określić przyczyny. Objawy pojawiły się w okolicach wyborów prezydenckich. Wynik nie był dla mnie zaskoczeniem, więc to nie on przesądził. A jednak objawy są dokuczliwe i wpływają na moją codzienność. Bardzo wpływają. Czasem za bardzo…

Nie znam konkretnych przyczyn, ale wiem, co mi dokucza. Nie pisałem o tym od dawna, bo wiem, że nie przysporzy mi to życzliwości. Ale w końcu się zdecydowałem. Bo przecież kiedy chodzi o sprawy ważne, życzliwość, przychylność czy akceptacja się nie liczą. Liczą się podstawowe wartości. A tutaj sprawy są już znacznie bardziej skomplikowane, niż sympatie czy antypatie w odniesieniu do osób na powyższej grafice. czytaj więcej…

Zaorać aktywniejszą połowę Polaków? Co potem?

Usłyszałem wczoraj:

Sejm zaorać, zabronować, wyciąć chwasty, posiać ziarno.

I poczułem się nieswojo. Ktoś chce mnie zaorać. Bo przecież Sejm to przedstawiciele narodu, społeczeństwa, wyborców. Ja głosowałem w wyborach parlamentarnych. Wynikiem głosowania połowy Polek i Polaków (oraz niegłosowania drugiej połowy) wybrany został Sejm w takim składzie, z jakim mamy do czynienia od trzech już prawie lat. Jeżeli ktoś chce zaorać przedstawicieli, to tak, jakby chciał zaorać tych, których oni reprezentują. W dawnych, barbarzyńskich czasach, zabijano posłańców przynoszących złe wieści. Czyżby te czasy miały wrócić? czytaj więcej…

Zostanę płatnym agentem

Kiedy pierwszy raz po 19 listopada 2015 zostałem zaproszony do telewizji zapytano mnie, jak mnie przedstawić. Powiedziałem, że jestem wysłannikiem KOD-u. Potem wielokrotnie mówiłem, że jestem wysłannikiem. Bo nim byłem. Wysłannikiem ludzi, którzy myśleli podobnie jak ja i chcieli, żebym mówił w ich imieniu.

Potem były funkcje, potem przestały być. Nadal byłem wysłannikiem. W międzyczasie pojawił się hejt. Najpierw ze strony władzy i posłusznych jej mediów. Później również ze strony zawistnych współpracowników. A także mediów, które co prawda władzy nie popierają, ale chętnie pożywią się sensacją. Ściągnąć kogoś z drabinki – to się dobrze sprzedaje. Poza tym – kiedy ktoś odbiera tym mediom wyłączność na przemawianie do „ciemnego ludu” – bronią się. czytaj więcej…