PiS bez GMO, glutenu i laktozy

Polityka to troska o wspólne dobro. Biznes to zabieganie o klienta żeby osiągać zyski. Gdzie są większe pieniądze i kto lepiej umie się dostosować do swoich odbiorców?

Z przerażeniem obserwuję jak na kolejnych produktach i kolejnych opakowaniach pojawiają się oznaczenia takie, jak na zdjęciu – jaja, sery, kefiry „bez GMO”. Wędliny i jogurty „bezglutenowe”. Czekam, kiedy jakiś producent żywności zbada rynek i stwierdzi, że opłaca mu się napisać na opakowaniu – „nasze produkty wozimy tylko furmankami” – albo – „nasi pracownicy chodzą wyłącznie w fartuchach z czystego polskiego lnu”. A może jeszcze – „w naszej fabryce dzień pracy zaczynamy od Mszy świętej”. Kiedy rozum śpi, budzą się upiory. A kiedy naszym działaniem, naszymi decyzjami kierują upiory, to skutki bywają koszmarne. Czytaj więcej…

Apolityczni? Na pewno nie dzisiaj!

Stały dylemat – jak się angażować, nie będąc uwikłanym. I refren powtarzany przez wielu – partie są złe, trzeba działać bez nich, wywalić wszystkie i stworzyć lepsze. Jako wyraz społecznych nastrojów, to ważne wypowiedzi. Ale jako plan działania bezsensowne.

Zacznijmy od tego, czym jest polityka. Najpełniejsza definicja to „troska o wspólne dobro”, „sztuka rządzenia dla wspólnego dobra”. Każdy, kto chce zadbać o jakiś „kawałek wspólnego dobra” i wypowiada się o tym, jak być powinno a jak nie – wchodzi do polityki. Czytaj więcej…

Kryzys tożsamości czy rozdwojenie jaźni?

Pisarze do piór!
Studenci do nauki!

Zbliża się 50-ta rocznica wydarzeń, które na zawsze odmieniły losy Polski. Marzec 1968 roku. Zmobilizowany przez partię aktyw robotniczy wiedział wtedy czym kto się powinien zajmować i zdecydował się użyć pałek, armatek wodnych i gazów łzawiących, żeby inteligentom to wytłumaczyć. Wiadomo, czasem siłę argumentów zastępują argumenty siły. Czytaj więcej…

Wojna totalna czy totalny absurd?

Pokazałem moim znajomym śmieszne zdjęcie jednego z wiodących polityków. Wywołało to straszliwą burzę, masę obelg, darmowych diagnoz osobowości oraz poziomu inteligencji. Znajomy zaprosił mnie do rozmowy o GMO. Poprosiłem o argumenty – nie materiały marketingowe, ale wyniki badań, oficjalne opracowania, rzetelne analizy naukowców. Ściągnąłem na swoją głowę kolejną porcję obelg, impertynencji i epitetów. Dostarczone przeze mnie dokumenty zostały odrzucone. Powiedziano, że są one jedynie dowodem na wszechobecną korupcję. Przy okazji okazało się, że częściej w dyskusji pojawiają się nazwy partii politycznych Czytaj więcej…