Święta, święta i… po wyborach

Dzisiaj zbiera się Sejm. Nie, nie ten nowy, wybrany w niedzielę. Ten, który już kończy swoją kadencję. Co się dzisiaj wydarzy? Nie wiem. Niewielu wie. Przekonamy się. Wiem, czego bym się obawiał, gdyby rządzący ten Sejm przegrali. Ale skoro mają tyle samo mandatów w Sejmie, ile mieli cztery lata temu zaraz po wyborach, to czego mieliby się obawiać?

Nie jestem komentatorem. Nie zamierzam snuć luźnych dywagacji. Obserwuję na bieżąco media i gdyby jednak „Prawo i Sprawiedliwość” chciało w sposób spektakularny złamać reguły praworządności albo Konstytucję, będę reagował. Biegł pod Sejm, pod Senat, krzyczał, że prawo jest łamane. Na razie jednak mam wrażenie, że wszyscy się wzajemnie „podkręcamy”. czytaj więcej…

Kto faktycznie wygrał? A jakie to ma znaczenie?

Duże miasta, mniejsze miasta, wsie, gminy, powiaty, sejmiki… Tysiące konkretnych starć – rozstrzygniętych – tak, czy inaczej – przez wyborców. Bo przecież o wyborców właśnie w wyborach chodzi, nie o polityków. O obywateli. O nas wszystkich.

Czy lepiej będzie się nam żyło, czy gorzej? Co te wybory zmienią w naszym życiu? Każdy sam musi o siebie zadbać, zwłaszcza w wyborach samorządowych. Ja osobiście miałem szczęście – każdy, przy czyim nazwisku postawiłem znak „x”, otrzymał mandat. Chyba pierwszy raz w życiu miałem taką skuteczność. Oraz determinację, bo na każdą z tych osób głosowałem z prawdziwym przekonaniem. czytaj więcej…