Wy nie wiecie, a ja wiem, czyli o winie opozycji totalnej…

Czy ktoś z Państwa pamięta debatę nad planem Balcerowicza? A nad wyprowadzeniem wojsk rosyjskich z Polski? Nad Konstytucją przyjętą w 1997 roku? Nad reformą emerytalną, samorządową, systemu opieki zdrowotnej czy szkolnictwa? Nad wejściem do NATO? Nad przystąpieniem do Unii Europejskiej? Nad przyjęciem wspólnej europejskiej waluty? Nad reformą służby cywilnej, służb specjalnych, prokuratury i sądownictwa? Nad zmianami w OFE? Nad zniszczeniem Trybunału Konstytucyjnego?

Choroba, która toczy nasze państwo i naszą demokrację to nie jest zły wynik wyborów. Problemem nie jest to, kto wygrał ani to, kto sprawuje władzę. Problemem jest to, że z naszego życia publicznego znikła debata. Nie wiem, czy słowo „zniknęła” jest adekwatne, bo być może nigdy w wolnej Polsce nie było debaty. Debaty – tego najsilniejszego i najważniejszego elementu demokracji. Debaty, w której nie liczy się większość, nie liczy się siła, nie liczy się przewaga. Debaty, w której ważne są argumenty, wyliczenia, fakty… Oczywiście, po takiej debacie należy podjąć decyzję i wtedy się głosuje. Tylko… kiedy ustawa przelatuje przez Sejm z drugą prędkością kosmiczną, czy jest w ogóle miejsce na zastanowienie się, nie mówiąc już o debacie? Ale przecież nie było jej i wcześniej. czytaj więcej…

Czego się Adrian nauczy i co zrozumie?

— Ja się cały czas czegoś uczę – bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie, kiedy jadę, ja się uczę w samolocie, kiedy lecę – ja się cały czas czegoś uczę.
— Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć, i wydaje mi się, że warto w związku z tym, więc czytam jakąś książkę. Jeżeli nie to siedzę i uczę się języka, nowe słówka – cały czas się czegoś uczę, bo uważam, że to jest jedyna droga do tego, żeby, cały czas trzymać się na wysokim „C”.

To oczywiście cytat zabawny, jeżeli nie kompromitujący, bo jego autor pokazuje, że jednego na pewno się jeszcze nie nauczył. czytaj więcej…

Niech żyje różnorodność!

W tych dniach spełniają się najczarniejsze sny w Polsce. Rządzący obudzili demony. Demony budzone przez rządzących wtedy, kiedy tracili grunt pod nogami. Ostatni raz uczynili tak Moczar i Gomułka w końcu lat 60-tych zeszłego stulecia. Dzisiaj budzą je Kaczyński, Żaryn, Brudziński i wielu innych. I jak wtedy, zatrudniają do czarnej roboty „uniesione słusznym gniewem masy ludowe”. Wtedy to był aktyw robotniczy. Dzisiaj to podobnie patriotyczni kibice, prawdziwi patrioci i wychwalający Hitlera pseudo-Polacy (Polak nie mógłby czcić pamięci Hitlera). czytaj więcej…

Trójca w jednym…

Karuzela nazwisk trwa. O rekonstrukcji rządu się nie rozmawia tylko się ją robi powiedziała pani Beata Szydło jeszcze w październiku. No i od tego czasu się o niej rozmawia, ale nie robi… To chyba dowód na nieskuteczność pani Premier. To może ją kosztować stanowisko. Kto za nią?

Morawiecki? A może Kaczyński? A… kogo to obchodzi? Czy ta zmiana cokolwiek zmieni? czytaj więcej…

W sądach nadzieja – dzisiaj Sąd Najwyższy podjął ważną uchwałę

Wczoraj pisałem o decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie sposobu szlachtowania zwierząt. Dzisiaj mamy kolejną ważną decyzję. Tym razem podjętą przez Sąd Najwyższy. W sprawie, która od lat budziła silne emocje. I dzieliła ludzi na tych, co chcą spokojnie żyć oraz tych, którzy szukają podniety w lustrowaniu życia innych. czytaj więcej…

Rytualnie – nielegalnie!

Nareszcie! Trybunał Konstytucyjny orzekł, że zabijanie zwierząt bez wcześniejszego ogłuszenia jest niezgodne z konstytucją oraz z ustawą o ochronie zwierząt. Nie można już będzie bezkarnie zadawać zwierzętom niepotrzebnych cierpień. Może przy tej okazji warto się zastanowić, skąd w ogóle takie pomysły? Dlaczego ktokolwiek miałby się znęcać czytaj więcej…