Małżeństwo z rozsądku, czy z miłości?

Lubnauer, Schetyna, Nowacka… a gdzie Kosiniak-Kamysz? A Czarzasty? Kto jeszcze może dołączyć do tej ekipy? Ostatnie wybory pokazały, że im bardziej różnorodna ekipa, tym bardziej atrakcyjna się staje. Polityka podoba się Narodowi tym bardziej, im więcej ma zalet. Rozlicznych zalet i różnych twarzy. Twarzy, które ze sobą współpracują i zalet, które się uzupełniają. Wrażliwość społeczna, ale i odpowiedzialność za budżet. Troska o słabszych, ale i inwestycje w infrastrukturę. Różnorodność, ale i równość. Ekologia, ale i stabilność najważniejszych gałęzi przemysłu. Otwarcie na przybyszy, ale i troska o bezpieczeństwo.

Koalicja Obywatelska to wyraźny znak, że Panna-Polityka chce stać się atrakcyjniejsza, i że jest gotowa nad sobą popracować, aby bardziej się spodobać Kawalerowi-Narodowi. Widać też, że to dopiero początek. czytaj więcej…

Kto faktycznie wygrał? A jakie to ma znaczenie?

Duże miasta, mniejsze miasta, wsie, gminy, powiaty, sejmiki… Tysiące konkretnych starć – rozstrzygniętych – tak, czy inaczej – przez wyborców. Bo przecież o wyborców właśnie w wyborach chodzi, nie o polityków. O obywateli. O nas wszystkich.

Czy lepiej będzie się nam żyło, czy gorzej? Co te wybory zmienią w naszym życiu? Każdy sam musi o siebie zadbać, zwłaszcza w wyborach samorządowych. Ja osobiście miałem szczęście – każdy, przy czyim nazwisku postawiłem znak „x”, otrzymał mandat. Chyba pierwszy raz w życiu miałem taką skuteczność. Oraz determinację, bo na każdą z tych osób głosowałem z prawdziwym przekonaniem. czytaj więcej…

Wygrali obywatele! Media przegrały. Politycy… mają jeszcze lekcje do odrobienia.

Frekwencja w I turze wyborów samorządowych wyniosła w 2002 r. – 44,2%, w 2006 r. – 46%, w 2010 r. – 47,3%, w 2014 r. – 47,4%. W 2018 r., według sondażu IPSOS, wyniosła 54,3% (według obecnych wskazań PKW z 80% komisji wyborczych, przed ogłoszeniem końcowych wyników). To zasadnicza zmiana. Na lepsze.

Wyborcy pokazali też, że w wyborach prezydentów, burmistrzów czy wójtów nie kierują się rekomendacjami partyjnymi, ale osobowościami kandydatów. Partia rządząca nie miała dobrych kandydatów i nie wyszli oni prawie nigdzie poza ogólne poparcie dla tej partii. Wygranymi w największych miastach są kandydaci proponujący kontynuację. To oznacza, że wyborcy nie chcą rewolucji, są generalnie zadowoleni z dotychczasowego kształtu samorządów. Stabilizacja jest tym, czego oczekujemy i potrzebujemy. Po trzech latach rewolucji prowadzonej przez rządzących to oznaka zdrowego rozsądku. czytaj więcej…

Badania dla kandydatów? Sprawdźmy IQ wyborców!

Od lat powtarza się postulat wprowadzenia badań psychiatrycznych dla kandydatów na wysokie stanowiska państwowe – również na te, gdzie pełniący je pochodzą z wyboru. Kusząca perspektywa. Jeden psychiatra miałby wydawać taką opinię? A może jakieś konsylium?

W tych najbliższych wyborach zgłoszono 191.737 kandydatów. Prawie dwieście tysięcy. Czy mamy odpowiednią liczbę psychiatrów i sądów, żeby w ciągu miesiąca od zgłoszenia kandydatów do wyborów zdążyć wszystkich przebadać? No dobrze, powiedzmy że się udało. I co dalej?

Czy gdyby stwierdzono jakąś dolegliwość, kandydat miałby być pozbawiony biernego prawa wyborczego? Kto miałby stwierdzać fakt pozbawienia obywatela jego konstytucyjnych praw? Jeden psychiatra? Jakieś konsylium? Sąd po zasięgnięciu opinii biegłych specjalistów? Znowu pojawia się pytanie o możliwości i o czas. Ale czy tylko? czytaj więcej…

Zaorać aktywniejszą połowę Polaków? Co potem?

Usłyszałem wczoraj:

Sejm zaorać, zabronować, wyciąć chwasty, posiać ziarno.

I poczułem się nieswojo. Ktoś chce mnie zaorać. Bo przecież Sejm to przedstawiciele narodu, społeczeństwa, wyborców. Ja głosowałem w wyborach parlamentarnych. Wynikiem głosowania połowy Polek i Polaków (oraz niegłosowania drugiej połowy) wybrany został Sejm w takim składzie, z jakim mamy do czynienia od trzech już prawie lat. Jeżeli ktoś chce zaorać przedstawicieli, to tak, jakby chciał zaorać tych, których oni reprezentują. W dawnych, barbarzyńskich czasach, zabijano posłańców przynoszących złe wieści. Czyżby te czasy miały wrócić? czytaj więcej…

Tu najlepiej, tu najtaniej, tu wejście!

W małym miasteczku przy jednej z ulic w trzech sąsiednich lokalach urzędowało trzech krawców. Każdy chciał pozyskać klientów, więc w warunkach tak bezpośredniej konkurencji chciał się wyróżnić. Pierwszy pojawił się szyld „TU NAJLEPIEJ!”. To zachęciło drugiego krawca, żeby się odróżnić i pokazać, że jest atrakcyjniejszy. Szybko niedaleko zawisł szyld „TU NAJTANIEJ!”. Krawiec, który miał środkowy lokal, niemalże stracił klientów. Ci bogatsi chodzili na prawo, tam gdzie lepiej. Ci ubożsi na lewo, tam gdzie taniej. Nie czekał jednak długo. Pomysł przyszedł sam. Wywiesił szyld z napisem „WEJŚCIE”. czytaj więcej…

Obrona Konstytucji czy lincz?

W ostatnich miesiącach słowo Konstytucja urosło do rangi symbolu. Dla jednych to symbol walki o praworządność i demokrację, dla innych symbol walki z demokratycznie wybraną władzą. Ci drudzy odrzucają znaczenie Konstytucji, samo słowo traktują niemal jak wulgarne, są gotowi wykluczyć ze społeczeństwa, a czasem i pobić każdego, kto się z tym słowem i stojącą za nim treścią identyfikuje. Wypada jednak zapytać, czy aby ci pierwsi rozumieją, co znaczy Konstytucja? Jakie za nią stoją wartości? Jakie prawa przyznaje ona każdemu z nas – wszystkich Obywateli Rzeczypospolitej Polskiej? czytaj więcej…

Ulica i zagranica czyli Zenon Kliszko wiecznie żywy

Główne hasła propagandy PiS są wprost wzorowane na hasłach propagandy PRL-u. 10 kwietnia 1968 roku Zenon Kliszko, najbliższy współpracownik Władysława Gomułki grzmiał z sejmowej trybuny, że posłowie Znaku kierowali swoją interpelację do „ulicy i zagranicy”. Władza ludowa, wprowadzona dzięki międzynarodowej współpracy a nawet presji i przemocy, obawiała się ulicy (czyli ludu) i zagranicy (czyli społeczności międzynarodowej). Brak logiki i zaprzeczenie deklarowanym ideałom są tutaj ewidentne.

Prawo i Sprawiedliwość deklarowało, że będzie słuchać ludzi oraz że umocni pozycję Polski na arenie międzynarodowej. I również, podobnie jak komuniści za czasów Gomółki, boi się „ulicy i zagranicy”. czytaj więcej…

Teraz K…a My – weźmy się do roboty

Prezydent Lech Wałęsa jest gotowy jeszcze raz ratować Polskę. W nowej formule. W 1980 roku to był związek zawodowy. W 1989 roku siła polityczna wygrywająca de facto wybory. W 2018 roku to ruch obywatelski, który zorganizuje demokratyczne i uczciwe wybory oraz zadba aby ich wyniki nie zostały sfałszowane przez rządzących. Bo Komitet Obywatelski przy Prezydencie Lechu Wałęsie chociaż nawiązuje nazwą do tego Komitetu z 1989 roku, to przecież proponuje zupełnie inną formułę działania – adekwatną do aktualnej sytuacji i do nowych czasów.

Dzisiaj dorobek całych pokoleń jest zagrożony. Rządzący konsekwentnie zmieniają Polskę krok po kroku w państwo totalitarne. czytaj więcej…

Doświadczenie uczy, że doświadczenie niczego nie uczy…

W wyborach 2015 roku – parlamentarnych do Sejmu – 18,6% uprawnionych do głosowania wybrało nam władzę absolutną. 30,9% uprawnionych do głosowania starało się, ale przegrali. 50,5% nie zabrało głosu (z tego 1,3% próbowało, ale nie umieli oddać ważnego głosu). Takie są fakty. W 2019 roku czekają nas kolejne wybory parlamentarne. To już bliżej, niż dalej. Jakie są prognozy?

Oczywiście nie ma żadnego sondażu, który by na półtora roku przed wyborami mógł w sposób rzetelny prognozować wyniki. Są jednak trendy, są zjawiska społeczne, są zachowania i strategie polityków. Czy coś się w tym obszarze zmieniło w stosunku do okresu sprzed czterech lat – czyli półtora roku przed poprzednimi wyborami? czytaj więcej…

Kijowski, zapłać alimenty! Kijowski, oddaj kasę! Kijowski, zniknij!

Znacie ten dowcip? Znacie? To posłuchajcie.

Kijowski, zapłać alimenty!

Słyszę to codziennie na ulicy. Stary żart, odgrzewany kotlet. Dawno zdementowany przez prokuraturę Zbigniewa Ziobry. Wciąż jednak są tacy, którzy mogą ten sam dowcip powtarzać do końca życia, zanudzając rodzinę i przyjaciół – mnie to nie śmieszy.

Dziesięć miesięcy temu – po zaledwie trzymiesięcznym postępowaniu w sprawie – Prokuratura w Pruszkowie umorzyła postępowanie które miało wyjaśnić, czy uchylam się od płacenia alimentów. W postanowieniu prokuratura napisała, że nie znalazła żadnych znamion przestępstwa. Czyli że nie uchylam się od płacenia alimentów. czytaj więcej…

Dość zajmowania się sobą

Od dwóch dni w mediach wspominano o skierowanym przeciwko mnie akcie oskarżenia. Naturalnym jest, że podjąłem ten temat. Temat już w mediach ucichł, więc i ja nie będę go podgrzewał. Pozwolę sobie jednak odpowiedzieć na kilka pytań, propozycji czy wątpliwości, które zgłosili czytelnicy moich tekstów z ostatnich trzech dni. czytaj więcej…

Nazywam się Kijowski. Mateusz Kijowski.

Kiedy w styczniu 2017 uruchomiono przeciwko mnie agresywną nagonkę medialną, mającą na celu zdyskredytowanie mnie w oczach opinii publicznej oraz pozbawienie możliwości publicznego działania dla dobra wspólnego, nie umiałem się bronić. Nie byłem przygotowany na to, że najbliżsi współpracownicy będą publicznie kłamać i nie umiałem się w takiej sytuacji zachować. czytaj więcej…

WRD – Wolność Równość Demokracja

27 miesięcy – od czasu przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość (partię nazwaną tak dla szyderstwa podobnie, jak pewna gazeta w ZSRR nazywała się Prawda) – to czas przyspieszonej obywatelskiej edukacji dużej grupy Polek i Polaków. Zaczęło się od oburzenia i zgorszenia. To, co wyprawiali rządzący po prostu nie mieściło się wielu z nas w głowach. Wyszliśmy masowo na ulice. Protestowaliśmy i próbowaliśmy się policzyć. Poznać się. Znaleźć w tłumie. Zaczęliśmy też się organizować u siebie. Bo zrozumieliśmy, że działać trzeba tam, gdzie mieszkamy, gdzie żyjemy, gdzie się spotykamy z sąsiadami, rodzinami, przyjaciółmi. czytaj więcej…

Syndrom krótkich nóżek

Każdy z nas, kiedy coś robi, chciałby widzieć efekty. A najlepiej sukcesy. Chcemy osiągać cele i mieć się czym pochwalić. Kiedy stoimy naprzeciwko przemożnych sił, które nas terroryzują i narzucają nam swoją wolę, to potrzebne jest widzenie w długiej perspektywie czasowej. Musimy widzieć zachodzące powoli procesy historyczne i je wspierać. To trudne. I jak ogłosić, że się odniosło sukces, bo za dwa lata będzie nam łatwiej mobilizować ludzi i zdobywać poparcie dla naszych idei?

Człowiek potrzebuje sukcesu.Chce pokazać, że coś wywalczył, czytaj więcej…

Nie zatrzymamy zła

W lipcu 1990 roku jechałem do Tylawy koło Dukli. To był chyba 11 lipca. Solidarność Rolnicza zapowiedziała blokady dróg. Dwugodzinne. W całym kraju. Droga długa, uznałem, że po prostu będę miał przerwę w trasie. Bo odkładać podróży nie można było.

Zatrzymali nas gdzieś w dzisiejszym województwie Świętokrzyskim. Blokady były co kilkanaście kilometrów, więc na każdej góra kilkadziesiąt samochodów (środek dnia roboczego, blokady zapowiadane). Jedni kierowcy siedzieli w samochodach i spokojnie czekali. Inni poszli rozmawiać z blokującymi. Inni negocjować raczej niż rozmawiać. czytaj więcej…

Kryzys tożsamości czy rozdwojenie jaźni?

Pisarze do piór!
Studenci do nauki!

Zbliża się 50-ta rocznica wydarzeń, które na zawsze odmieniły losy Polski. Marzec 1968 roku. Zmobilizowany przez partię aktyw robotniczy wiedział wtedy czym kto się powinien zajmować i zdecydował się użyć pałek, armatek wodnych i gazów łzawiących, żeby inteligentom to wytłumaczyć. Wiadomo, czasem siłę argumentów zastępują argumenty siły. czytaj więcej…

Misja, wizja i… halucynacja

Misja, ale jaka?
Wizja, ale czego?
Halucynacja, ale po co?

Kiedy szykowałem się do matury, w kinach królował film Rolanda Joffé z genialnymi rolami Roberta De Niro i Jeremy’ego Ironsa oraz z kultową muzyką Ennio Morricone. Misja. Dzisiaj często do mnie wraca to słowo. I myśl… co to właściwie jest misja?

Nieodmiennie moje myśli wracają do kapitana Mendozy. czytaj więcej…

Zostanę płatnym agentem

Kiedy pierwszy raz po 19 listopada 2015 zostałem zaproszony do telewizji zapytano mnie, jak mnie przedstawić. Powiedziałem, że jestem wysłannikiem KOD-u. Potem wielokrotnie mówiłem, że jestem wysłannikiem. Bo nim byłem. Wysłannikiem ludzi, którzy myśleli podobnie jak ja i chcieli, żebym mówił w ich imieniu.

Potem były funkcje, potem przestały być. Nadal byłem wysłannikiem. W międzyczasie pojawił się hejt. Najpierw ze strony władzy i posłusznych jej mediów. Później również ze strony zawistnych współpracowników. A także mediów, które co prawda władzy nie popierają, ale chętnie pożywią się sensacją. Ściągnąć kogoś z drabinki – to się dobrze sprzedaje. Poza tym – kiedy ktoś odbiera tym mediom wyłączność na przemawianie do „ciemnego ludu” – bronią się. czytaj więcej…

Jak rzyć? – i co dalej?

No to ponarzekaliśmy sobie trochę. Na głupotę, na histerię, na język. Ale narzekać umie każdy. I nie ma to większego sensu, kiedy służy wyłącznie rozładowaniu swojej frustracji czy niezadowolenia. Lepiej, kiedy motywuje do działania. Pcha do szukania sensu, logiki, prawdy. Zazwyczaj to, co ktoś próbuje nam przedstawić, wygląda zupełnie inaczej, kiedy patrzymy na to własnymi oczami. Ktoś sprzedaje swój produkt, pomysł czy usługę jako „lek na całe zło”, a my widzimy, że to zwyczajny reklamowy, polityczny czy ideowy bełkot. Któż nie zna tego wspaniałego reklamowego tekstu jeszcze sprzed wojny:

Maść na szczury, maść na szczury,
Wyjmujemy szczura z dziury,
Smarujemy go pod włos,
Prawo-skos, lewo-skos,
Maść kosztuje tylko dycha,
Szczur po trzech tygodniach zdycha!

Umiemy rozpoznać bełkot pod warunkiem czytaj więcej…